Analizy

Sieć szpitali – większa kontrola, takie same kolejki

Fot. Pixabay

– Sieć szpitali wprowadzona została względnie bezboleśnie. Ministerstwo Zdrowia chwali się, że przejście do nowego systemu było „płynne”. Przyczyna tego sukcesu leży jednak głównie w powierzchowności wprowadzonych zmian. Proces ten trudno nazwać reformą, a spodziewany przez pacjentów efekt w postaci zmniejszenia kolejek nadal jest aktualnym wyzwaniem. – pisze w najnowszym komentarzu Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego dr Stanisław Maksymowicz.

– Ustawa o sieci szpitali objęła 594 szpitale i 145 tys. łóżek. W ramach systemu wszystkie placówki, które stały się jego częścią, otrzymały gwarantowane przez 4 lata finansowanie w formie ryczałtu. W zamian, poza leczeniem szpitalnym, muszą zapewnić dostęp do specjalistów, rehabilitacji oraz nocnej i świątecznej opieki. Z systemu wypadły natomiast małe szpitale i przychodnie szpitalne, głównie niepubliczne (Konfederacja Lewiatan policzyła, że chodzi nawet o 400 placówek). Z 30 mld zł przeznaczonych na szpitale, 27 zostanie rozdysponowane na potrzeby sieci. Pozostałe placówki dostaną w ramach konkursu około 3 mld zł. Wśród nich są ośrodki, które miały dotąd kontrakty z NFZ. Spełniały też istotną funkcję w udzielaniu świadczeń zdrowotnych w mniejszych miejscowościach. W istocie ich funkcjonowanie staje teraz pod znakiem zapytania. Szczególnie, że o pozostałe 3 mld zł mogą walczyć także szpitale objęte siecią. – wyjaśnia szczegóły zmian ekspert CA KJ.

[PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJĘ KOMENTARZA]

– Tak skonstruowany system jest odejściem od idei finansowania, które podąża za pacjentem. Służy więc przede wszystkim zaspokojeniu potrzeb określonych na poziomie zagrożeń dla populacji – stanów ostrych oraz zagrażających życiu. Nie prowadzi też do redukcji kolejek. Te bowiem mają swoje źródło między innymi w problemie zbyt ograniczonego finansowania procedur specjalistycznych, co prowadzi do tzw. nadwykonań w stosunku do określonej przez NFZ kwoty. Wprowadzona forma finansowania w formie ryczałtu tego nie zmieni, gdyż zaplanowane przez szpital świadczenia wykraczające poza z góry ustaloną kwotę albo wpędzą szpital w długi, albo nie zostaną wykonane, potęgując kolejki. Ten problem istniał w poprzednim „systemie” i sieci szpitali również tego nie naprawi. – twierdzi autor.

– Rozwiązanie jest więc proste – ale i zarazem bardzo trudne. Należy już teraz stworzyć plan osiągnięcia wyższych wydatków na ochronę zdrowia. Szczególnie, że w obecnym kształcie wydajemy się podążać w stronę modelu opartego na powszechnej dostępności usług publicznych. A te są niezwykle dużym obciążeniem dla budżetu. Brak wyższych nakładów na zdrowie doprowadzi niechybnie do sytuacji, gdy z publiczną ochroną zdrowia będziemy się spotykać w sytuacjach zagrożenia życia, a za bieżącą opiekę specjalistów zapłacimy z własnej kieszeni. A nie to wydaje się celem reform systemu opieki zdrowotnej. Chyba, że faktycznie obecne działania mają za zadanie jeszcze głębszą centralizację zarządzania systemem i odciążenie budżetu kosztem portfeli pacjentów. Wtedy okaże się, że jest sieć, ale nie łapie się w nią ryb. – podsumowuje ekspert.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top