Analizy

Polska potrzebuje topowych uczelni zawodowych

Fot. Pixabay

− Projekt „Konstytucji dla nauki”, ogłoszony przez wicepremiera Jarosława Gowina, zakłada konieczność konsolidacji środków finansowych przeznaczonych na badania naukowe. Pomysł ten budzi sprzeciw mniejszych ośrodków akademickich i lokalnych elit, a co za tym idzie – także przedstawicieli partii rządzącej. Problem w tym, że wiele uczelni regionalnych, chcąc dziś ścigać się w nierównej i niepotrzebnej walce z najlepszymi ośrodkami, nie wykorzystuje swojego prawdziwego potencjału. Tracą na tym i uczelnie, i regiony, a przede wszystkim całe państwo. Polska dla swego „odpowiedzialnego rozwoju” potrzebuje dziś bowiem nie tylko topowych uczelni akademickich, ale i topowych regionalnych uczelni zawodowych. − pisze w najnowszym komentarzu Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego dr Marcin Kędzierski.

− Projekt nowej ustawy o systemie nauki i szkolnictwa wyższego słusznie podtrzymuje podział na uczelnie akademickie i zawodowe. Te pierwsze, zgodnie z projektem ustawy, będą musiały posiadać kategorię naukową A+, A lub B+ w co najmniej jednej dyscyplinie, te drugie – muszą prowadzić studia wyłącznie na profilu praktycznym. Przekaz jest prosty – albo uczelnia realizuje na poważnie misję akademicką, albo na poważnie misję zawodową. Co więcej, zgodnie z projektem „Konstytucji dla nauki” to właśnie uczelnie zawodowe mają przejąć pełną odpowiedzialność za kształcenie umożliwiające uzyskanie kwalifikacji pełnej na poziomie 5 Polskiej Ramy Kwalifikacji (PRK). Poziom 5 obejmuje tzw. krótkie cykle kształcenia, w tym całą paletę umożliwiającą kształcenie się przez całe życie, przez co uczelnie zawodowe mogą radykalnie rozszerzyć swoją ofertę edukacyjną o kursy niekoniecznie kończące się zawodowym tytułem licencjata. Dziś uczelnie zawodowe kształcą osoby w tradycyjnej kohorcie akademickiej (19‒29 lat), natomiast wraz z przekazaniem im wyłącznych (wobec uczelni akademickich) uprawnień do kształcenia na poziomie 5, będą mogły otworzyć się szeroko na osoby w różnym wieku. − wyjaśnia zmiany, które wprowadzi reforma, dr Kędzierski.

[PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJĘ KOMENTARZA]

− Przekazanie publicznym i prywatnym uczelniom zawodowym poziomu 5 PRK jest zatem szansą na uratowanie wielu z nich. Zwłaszcza, że trendy globalne wyraźnie wskazują na dynamicznie rosnące zapotrzebowanie na tego rodzaju kształcenie. Co więcej, w najbardziej rozwiniętych gospodarkach świata można zaobserwować nowe zjawisko, wciąż trudno zrozumiałe z polskiej perspektywy, a mianowicie przechodzenie ze ścieżki akademickiej do zawodowej − argumentuje autor.

− Współodpowiedzialność za zarządzanie szkolnictwem zawodowym, i to zarówno na poziomie średnim, jak i wyższym, powinny przejąć regiony, które dziś niestety często nie traktują uczelni zawodowych jako swoich „pereł w koronie”. Wspomniana współodpowiedzialność powinna dotyczyć przede wszystkim poziomu 5 PRK – tu władze województw powinny mieć możliwość uruchamiania w drodze konkursowej tzw. Regionalnych Centrów Umiejętności (RCU), których zadaniem byłoby nie tylko kształcenie, ale także (do pewnego stopnia) uznawanie i potwierdzania nabytych kwalifikacji. Naturalnymi operatorami Centrów są oczywiście PWSZ i prywatne uczelnie zawodowe, posiadające już niezbędną infrastrukturę dydaktyczną, choć procedura wyboru takich operatorów powinna być otwarta na konkurencję. − proponuje Kędzierski.

− Można oczywiście zadać pytanie, czy ratowanie rachitycznych uczelni zawodowych w Polsce w ogóle ma sens. Ma, i to głęboki. Bez regionalnego, wyższego szkolnictwa zawodowego nie sposób osiągnąć w dłuższej perspektywie celów założonych w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Polska potrzebuje bowiem z jednej strony skoku technologicznego, który możliwy będzie nie tylko dzięki innowacyjnym badaniom (które zresztą uczelnie zawodowe też mogą prowadzić), ale także dobrze wykwalifikowanym pracownikom. Z drugiej strony nasz kraj potrzebuje terytorialnego zrównoważenia, czyli w praktyce większego rozproszenia tzw. wysp rozwoju. Regionalne Centra Umiejętności, będące istotnym elementem miejscowego ekosystemu innowacyjnej gospodarki, wydają się naturalnymi miejscami, wokół których takie wyspy rozwoju mogą powstawać. − wyjaśnia autor.

− Projekt „Konstytucji dla nauki” tworzy przestrzeń do rozwoju uczelni zawodowych w Polsce. Ponadto, wbrew głosom krytyków, stanowi on ogromną szansę dla tzw. prowincji, choć oczywiście jej wykorzystanie będzie wymagać sporej odwagi od władz uczelni regionalnych. Z drugiej strony, projekt nowej ustawy podtrzymuje negatywny wizerunek uczelni zawodowych. Problem polega na tym, że bez zmiany wizerunku zarówno elity uczelni zawodowych, jak i ich obecni oraz przyszli studenci, mogą nie chcieć z tej przestrzeni rozwoju skorzystać. Podobny problem dotyczy samorządowców i przedsiębiorców – po co inwestować swój czas i pieniądze w coś, co jest tylko namiastką. Dlatego jeśli MNiSW naprawdę zależy na dywersyfikacji systemu szkolnictwa wyższego w Polsce, najbliższe kilkanaście miesięcy powinno ono poświęcić na dowartościowanie w debacie publicznej „zawodowej misji” szkół wyższych oraz na wypracowanie systemu zachęt dla uczelni, które świadomie, a nie jedynie z przymusu, zechcą skupić się na kształceniu zawodowym.− podsumowuje dyrektor programowy Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top