Analizy

Samorządy pilnie potrzebują pieniędzy na infrastrukturę drogową

Fot. Olgierd Pstrykotwórca

Poselski projekt ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych, który w ubiegłym tygodniu został złożony w Sejmie przez posłów partii rządzącej, zdążył już na dobre rozpalić debatę publiczną. Niestety, obecna dyskusja oparta na emocjach nie ma większego sensu. Lepiej bowiem dyskutować o faktach dotyczących infrastruktury drogowej niż przerzucać się hasłami o „łupieniu kierowców” czy „patriotyzmie sprzedanym za 20 groszy”. A fakty są takie, że samorządy pilnie potrzebują pieniędzy na drogi. Problem w tym, że podwyżka opłaty paliwowej nie jest rozwiązaniem optymalnym – pisze w najnowszym komentarzu dla Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego Jakubowski.

– Większość kosztów budowy i utrzymania infrastruktury drogowej w Polsce ponoszą samorządy. Drogi w ich zarządzie to ponad 93% wszystkich utwardzonych dróg w kraju. Co więcej, w latach 2006‒2015 samorządy wybudowały łącznie 37,7 tys. km nowych dróg, zarządzając siecią ponad 271 tys. km. Dla porównania, sieć zarządzana przez Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) to zaledwie 19,2 tys. km. Warto podkreślić, że wraz z długością dróg, wzrastały również wydatki samorządów na ten cel – województw aż o 81%, powiatów i miast na prawach powiatu o 50%, a gmin o 47%. Tym samym wydatki na infrastrukturę drogową stały się jedną z głównych pozycji w budżetach samorządów – zaznacza ekspert.

[Przeczytaj pełną wersję komentarza]

– W przeciwieństwie np. do edukacji, drugiej istotnej pozycji budżetowej jednostek samorządu terytorialnego (JST), samorządy nie otrzymują dotacji celowej z budżetu państwa na budowę i zarządzanie infrastrukturą. JST nie posiadały i nie posiadają bowiem żadnego udziału w podatkach i opłatach związanych (choćby pośrednio) z eksploatacją infrastruktury ‒ przychody z ich tytułu trafiają bezpośrednio do budżetu państwa oraz Krajowego Funduszu Drogowego (KFD), do których samorządy nie mają dostępu (nie licząc realizowanego w latach 2008‒2015 Programu Przebudowy Dróg Lokalnych). Również opłaty pobierane za korzystanie z dróg krajowych i autostrad w całości zasilają KFD, choć trzeba pamiętać, że ich wysokość do 2015 roku włącznie nie wystarczała nawet na pokrycie płatności wobec koncesjonariuszy autostrad – zauważa ekspert.

– Pomysł opodatkowania paliw daniną na rzecz samorządów wydaje się czymś oczywistym, a wręcz mocno spóźnionym. Oczywiście, nie należy zapominać, że JST w ostatnich latach mogły korzystać ze środków unijnych oraz krajowych, m.in. w ramach Programu Przebudowy Dróg Lokalnych, który opiewał na 6,2 mld PLN (przez 8 lat). Pieniądze te były jednak zaledwie kroplą w morzu potrzeb – samorządy wojewódzkie rocznie wydają na drogi 7 mld PLN, powiatowe – 10,6 mld PLN, a gminne 7 mld PLN. W przeciwieństwie jednak do dróg zarządzanych przez GDDKiA, użytkownicy dróg samorządowych w żaden sposób nie partycypują w kosztach ich eksploatacji. A użytkowników tych z roku na rok jest coraz więcej – w latach 2005‒2015 ruch wyłącznie na drogach wojewódzkich zwiększył się ogółem o 28%, przy czym sam ruch samochodów ciężarowych z przyczepą zwiększył się aż o 58%. Tym samym władze lokalne dotują sektor przewozów ciężarowych, który bardzo chętnie korzysta z dróg samorządowych, omijając płatne odcinki dróg krajowych i autostrad – ocenia Jakubowski.

Sam cel nowej ustawy jest zasadny, to sposób jego osiągnięcia budzi wątpliwości. Warto podkreślić, że skala spodziewanych wpływów z tytułu nowego podatku (4 mld PLN rocznie) zbieżna jest z prognozą, jaką w lipcu ubiegłego roku przedstawiliśmy w raporcie „Odkorkować Polskę”. Postulowaliśmy w nim upowszechnienie poboru opłat na całość sieci dróg krajowych, co w stosunkowo krótkim czasie mogłoby przynieść porównywalny wzrost przychodów, ale bez konieczności wprowadzania nowych podatków lub podnoszenia istniejących. Wskazywaliśmy również na korzyści wynikające z objęcia opłatami dróg samorządowych w postaci likwidacji zjawiska „objeżdżania” odcinków płatnych dróg przez kierowców samochodów ciężarowych i zapewnienia wpływów do budżetów samorządów z tytułu eksploatacji dróg. Takie rozwiązanie pozwoliłoby uniknąć opisanych wyżej roszczeń wykonawców inwestycji infrastrukturalnych i nie przełożyło się na bezpośredni wzrost kosztów eksploatacji samochodów osobowych (odpłatność dotknęłaby wyłącznie pojazdów powyżej 3,5 tony). Pozostaje mieć nadzieję, że skala protestów przeciw propozycji posłów PiS skłoni Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa do zainteresowania się przedstawioną przez nas propozycją upowszechnienia poboru opłat – podsumowuje ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top