Analizy

(Nie)dobra zmiana w Sądzie Najwyższym

Fot. Pixabay

– Głównym celem ustawy o SN jest doprowadzenie do jak najszybszej wymiany personalnej na stanowiskach sędziów Sądu Najwyższego. W myśl tego projektu wszyscy sędziowie SN automatycznie przechodzą w stan spoczynku, za wyjątkiem tych, których minister sprawiedliwości osobiście wskaże jako osoby potrzebne. Nietrudno się domyślić, że zostaną jedynie Ci, których Minister Sprawiedliwości uzna za bezwzględnie lojalnych. Warto zauważyć, że wakaty w Sądzie Najwyższym wywołane przez wejście w życie omawianej ustawy nie będą od razu obsadzane przez nowo powołaną Krajową Radę Sądownictwa, która zostanie powołana po podpisaniu uchwalonej wczoraj nowelizacji przez prezydenta oraz po wygaszeniu mandatów obecnych członków KRS. Tak więc najpierw wakaty w SN będą tymczasowo obsadzone przez ministra sprawiedliwości, który tymczasowo skieruje tam wybranych przez niego sędziów, a dopiero później nowa KRS wybierze sędziów do SN. Będzie to w praktyce kolejne narzędzie do partyjnej kontroli nad sądownictwem – wyjaśnia ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. wymiaru sprawiedliwości dr Jacek Sokołowski.

– Ze strony opozycji możemy spodziewać się nieskutecznego hałasu. Dopiero teraz widać jak wielkim błędem opozycji, było uciekanie się do argumentów ostatecznych w momencie gdy działy się rzeczy niezbyt groźne. Polakom od dwóch lat się powtarza, że wprowadzana jest dyktatura i to wtedy gdy wcale ta dyktatura wprowadzana nie była. W związku z tym powtórzenie tego argumentu po raz enty, w sytuacji gdy rzeczywiście dzieją się bardzo niepokojące rzeczy będzie uznane przez opinie publiczną jako typowy radykalizm opozycji, która zawsze krzyczy to samo. Ciężko spodziewać się otwartego buntu ze strony środowiska sędziowskiego. Zapewne dojdzie do podziału w środowisku na tych, którzy konformistycznie będą próbowali się do tych zmian dostosować oraz oczywiście na tych, którzy będą stawiali bierny opór. Dlatego możemy spodziewać się, szczególnie zaraz po uchwaleniu ustawy, która ma bardzo krótkie vacatio legis, chaosu w sądownictwie, który może potrwać nawet przez kilka lat do czasu, aż cały system dostosuje się do zmian – podsumował ekspert.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top