Imiona wasze zapisane

Imiona wasze zapisane. Bł. Symforian Feliks Ducki OFM Cap.

Fot. Klaudia Koruba

– Przed krzyżem cofnęli się oprawcy i ich herszt w niemieckim mundurze. W oczach blokowego była wściekłość, strach i szaleństwo. Nieprzytomny rzucił się wprzód i okrwawionym kijem trzasnął w siwą głowę. Symforian padł na kolana. Wstał. Zachwiał się i ostatnim wysiłkiem przeżegnał gromadę zbirów – tak wspomina moment śmierci bł. Symforiana Feliksa Duckiego współwięzień Czesław Ostańkiewicz.

– Chrystus chce, abym stawszy się następcą Piotra, świadczył przed całym światem o tym, co jest wielkością człowieka naszych czasów – co jest jego nędzą. Co jest jego klęską i co jest jego zwycięstwem – mówił 7 czerwca 1979 roku w Oświęcimiu-Brzezince papież Jan Paweł II. Dwadzieścia lat później do grona błogosławionych wyniósł brata Symforiana Feliksa Duckiego OFM Cap., który swoją heroiczną wręcz śmiercią w Auschwitz zaświadczył, czym jest prawdziwe – moralne – zwycięstwo.

Feliks Ducki urodził się 10 maja 1888 roku w Warszawie, na Powiślu. Był synem Juliana Kacpra Duckiego i Marianny z Leonardów, pochodził z rodziny rzemieślniczej. Niewiele wiadomo o jego dzieciństwie, edukacji i drodze realizacji powołania – aż do stycznia 1918 roku, kiedy to wstąpił do Zgromadzenia Braci Mniejszych Kapucynów przy ulicy Miodowej w Warszawie. W czerwcu 1918 roku przywdział habit i przyjął imię Antoni. W maju 1920 roku zaczął nowicjat w klasztorze w Nowym Mieście nad Pilicą i otrzymał nowe imię zakonne – Symforian. Rok później złożył pierwsze śluby zakonne i trafił kolejno do klasztoru w Warszawie i w Łomży. Śluby wieczyste złożył w Warszawie 22 maja 1925 roku.

Brat Symforian odznaczał się wielką prostotą, naturalnością, duchowością franciszkańską, ale i zapałem do pracy, skutecznością działania, sumiennością i energią. Zawsze potrafił znaleźć czas na modlitwę; choć modlił się krótko – ale gorąco. Po wybuchu II wojny światowej uczestniczył w patriotycznej działalności konspiracyjnej. W czerwcu 1941 roku klasztor kapucynów został zrewidowany, a zakonnicy aresztowani i następnie uwięzieni na Pawiaku. Brat Symforian został później przewieziony do Auschwitz, gdzie otrzymał numer 20364. Współwięźniowie wspominali go jako osobę, która z godnością i pokorą znosiła wszelkie okrucieństwa obozowe.

Zginął 11 kwietnia 1942 roku, zakatowany przez obozowych strażników, a następnie jego ciało zostało spalone w obozowym krematorium. Czesław Ostańkiewicz, świadek śmierci brata Symforiana, opisał ten moment: „Zbiry rozbiegły się po bloku. Czaszki pękały z hukiem rozbijanych butelek… Krzyczący lamentowali krótko. Dłużej i przeraźliwiej wrzeszczeli ci, których wieszano za nogi i wykańczano starannie mierzonymi uderzeniami kijami w brzuch i podbrzusze… Nagle stanął wielki, kościsty brat Symforian: W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Zgraja morderców zbiła się w gromadę, strwożona i zdumiona zarazem. Symforian robiąc znak krzyża nad całym blokiem, rzekł: Wszystkim konającym i wszystkim wam, którzy okażecie skruchę i żal za grzechy, w imię Boga Wszechmogącego udzielam przebaczenia. Przed krzyżem cofnęli się oprawcy i ich herszt w niemieckim mundurze. W oczach blokowego była wściekłość, strach i szaleństwo. Nieprzytomny rzucił się wprzód i okrwawionym kijem trzasnął w siwą głowę. Symforian padł na kolana. Wstał. Zachwiał się i ostatnim wysiłkiem przeżegnał gromadę zbirów. Może nie wiedział już, kogo żegna krzyżem Chrystusowym, a może wierny Jego nauce udzielał im swego przebaczenia. Mówił coś, czegośmy, najbliżej niego będący, już nie rozumieli, i ze słowami tymi upadł na skos, zagradzając mordercom drogę do nas”.

Źródło: Ryszard Szwoch, “Z Auschwitz do nieba. Święci i błogosławieni”

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top