Analizy

Amerykański gaz szansą dla Polski. Nawet jeśli do nas nie trafi

Fot. Pixabay

Współpraca energetyczna była głównym przesłaniem, z którym do Warszawy przyjechał Donald Trump. Pierwsza dostawa amerykańskiego LNG do gazoportu w Świnoujściu potwierdza, że taka współpraca może się opłacać obu stronom. Nawet jeśli w najbliższych miesiącach, z uwagi na rynkowe uwarunkowania, nie zostaną podpisane wieloletnie kontrakty gazowe z amerykańskimi dostawcami, to w dłuższej perspektywie sytuacja może się zmienić. Niezależnie od tego czy surowiec trafi do Europy, wzrost eksportu amerykańskiego gazu będzie stanowił istotny bodziec do spadku cen na światowych rynkach, który odczują także polscy konsumenci – pisze w najnowszym komentarzu dla Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego Musiałek.

– Po otwarciu terminalu LNG w Świnoujściu częstym argumentem za oparciem dywersyfikacji dostaw gazu na imporcie LNG jest porównywanie cen gazu na amerykańskim i polskim rynku. Obecnie cena gazu w USA jest tańsza o około 80%. Należy jednak zauważyć, że aby te porównania były miarodajne, do ceny tej musimy doliczyć koszty skroplenia gazu, jego transportu i regazyfikacji w Polsce. To właśnie one powodują, że nawet przy obecnych różnicach cen, amerykański gaz nie jest konkurencyjny cenowo, nie licząc okresowych „promocji” spowodowanych chwilową nadwyżką surowca na międzynarodowym rynku LNG – zaznacza ekspert.

[Przeczytaj pełną wersję komentarza]

– Ile zatem w normalnych, niepromocyjnych warunkach kosztowałby nas amerykański gaz? W strategii kluczowego amerykańskiego potentata eksportowego, firmy Cheniere Energy, która od lutego 2016 roku jako jedyna eksportuje gaz z USA, przyjęto jako standard cenę bazową wynoszącą 115% ceny indeksowanej w hubie Henry Hub, stanowiącej punkt odniesienia dla transakcji zawieranych na rynku amerykańskim. Obecnie cena ta wynosi około 3 USD/1MMBTU (1 mln British Thermal Unit – brytyjska jednostka ciepła), zatem Cheniere może sprzedać gaz za granicę za 3,45 USD za jednostkę. Dodatkowo, firma szacuje koszt skroplenia na 2,25 USD, a koszt transportu do Europy na około 1 USD. W rezultacie gaz, który dla przypomnienia w USA kosztuje 3 USD za jednostkę, zanim jeszcze trafi do polskiego terminala kosztuje już 6,7 USD. Po wliczeniu kosztu regazyfikacji w polskim terminalu LNG wynoszącym 9 zł/1 MWh (około 0,71 USD/1MMBTU), jego finalna cena wzrasta do poziomu prawie 7,5 USD. Dla porównania, obecnie cena gazu na Towarowej Giełdzie Energii w Polsce (TGE) wynosi ok. 70 zł/1 MWh, czyli ok. 5,45USD/1MMBTU. Oznacza to, że zanim amerykański gaz zostanie wpuszczony do polskiej sieci przesyłowej, jego cena będzie już dużo wyższa od ceny surowca, jaką PGNiG płaci Gazpromowi lub za którą można nabyć gaz na europejskich giełdach – zauważa ekspert.

– Z polskiej perspektywy korzystne jest zwiększenie eksportu amerykańskiego gazu, i to nawet wtedy, kiedy finalnie nie dotrze on do Europy. Większa podaż surowca na międzynarodowym rynku wymusza bowiem konkurencję i rodzi presję cenową na innych dostawców. To zaś stanowi wystarczający powód, aby uznać strategiczne znaczenie gazu z USA i zachęcać amerykańską administrację do znoszenia wszelkich barier regulacyjnych w prowadzeniu eksportu surowców – podsumowuje ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top