Prawe Opinie

Zostawcie Bąka w spokoju!

Fot. www.facebook.com/malgorzata.wassermann/

Wczoraj prawdziwą gwiazdą mediów został syn cesarza Europy Józef Bąk, bardziej znany jako Michał Tusk. W towarzystwie Romana Giertycha wkroczył do Sejmu, gdzie był maglowany przez komisję ds. afery Amber Gold. Był to jeden z nielicznych świadków stających przed tą komisją, bez jakiś przerażających zaników pamięci. Mimo to uważam, że jego przesłuchanie nie wniesie zupełnie nic do śledztwa, może tylko wzrośnie popularność lip w Polsce.

Powiem wprost, uważam, że do Michała Tuska nie można się o nic przyczepić. W trakcie gdy jego ojciec był premierem zachowywał się zupełnie racjonalnie i nie powinien go spotykać żaden ostracyzm. Przyjrzyjmy się w takim razie karierze Józefa Bąka. Przez długi czas starał się trzymać w cieniu. Był co prawda dziennikarzem Gazety Wyborczej, ale nie był tam pierwszoplanową postacią, dzięki czemu miał pewien spokój. Jego siostra, Kasia Tusk dość szybko postanowiła wykorzystać boom na nazwisko Tusk i założyła blog modowy, który miał zapewne więcej reklamodawców niż czytelników. Michał prawdopodobnie pozazdrościł siostrze sukcesu i  zapewne stwierdził, że skoro jej się udało to może i on coś ugra. W tym momencie dyrektor gdańskiego lotniska Tomasz Kloskowski niczym królewicz na białym koniu pomaga naszemu bohaterowi w zatrudnieniu w OLT Express oraz gdańskim porcie lotniczym. I tu pojawia się zgrzyt, który oczywiście komisja pod przewodnictwem Małgorzaty Wassermann starała się wyjaśnić. Faktycznie nie jest to codzienna sytuacja by jeden człowiek pracował w dwóch firmach, a co ważne w takim firmach, które podpisują między sobą różne umowy. Nie jest to jednak niezgodne z prawem. Jeśli regulaminy lotniska i OLT Express pozwalały na to by Michał Tusk pracował dla jednych i drugich to nic nam do tego.

Szerokim echem po wczorajszym przesłuchania Michała Tuska obiła się jego wypowiedź, mówiąca o tym, że obaj z ojcem wiedzieli, że OLT Express to lipa. Od razu wielu komentatorom włączył się wtedy alarm i pojawiały pytania. No bo jak to możliwe, że zarówno Tusk Donald jak i Tusk Michał wiedzieli, że wspomniana firma jest niepewna, a nie ostrzegli przed tym Polaków? Można to oczywiście drążyć, ale nie jest przecież winą Michała Tuska, że jego ojciec nie ostrzegł naszych współobywateli. Mimo tego, że OLT Express to lipa i syn Donalda o tym wiedział to jak sam mówił: „Zwyciężyła ciekawość, chęć realizowania siebie w zakresie, jaki mnie interesował”. Czy powinno nas to dziwić? Michał Tusk głupi nie jest i dobrze wiedział, że nosząc takie nazwisko będzie zapewne hołubiony przez swoich przełożonych.

Mamy w Polsce takie popularne powiedzenie – „co tu by zrobić, aby się nie narobić, ale żeby zarobić”. Zdecydowana większość z nas marzy przecież o pracy lekkiej, łatwiej i przyjemnej ale oczywiście dobrze płatnej. Czy wobec tego może nas dziwić wybór Michała Tuska? Uważam, że zarówno przez większość członków komisji ds. Amber Gold, jak i przez znaczną ilość komentatorów politycznych przemawia najzwyczajniejsza w świecie zazdrość. Taki np. poseł Marek Suski na pewno wiele był dał, aby zarabiać na życie tak lekko, łatwo i przyjemnie jak Michał Tusk, ale niestety jego tata nie był cesarzem Europy, ani nawet premierem Polski.  Musi więc pogodzić się ze swoją sytuacją i przesłuchiwać kolejnych świadków w aferze Amber Gold.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top