Prawe Opinie

Afery podsłuchowej ciąg dalszy

Fot. Laurine Depta

Przy każdym ujawnieniu kolejnych nagrań od Sowy, ale tamtego nie tego, choć trudno powiedzieć, który z nich dziś bardziej święty, przy każdej nowej odsłonie skandalu można było usłyszeć ze strony PO pytania: Dlaczego akurat teraz? Co ta afera ma przykryć? Pytania te były powtarzane niemal jak mantra. Obecnie takich pytań nie słychać. Co powoduje, że w mej głowie lęgną się następne pytania i ciemne myśli. Przede wszystkim: Dlaczego? Dlaczego nie słyszę tych standardowych, wydawać by się mogło pytań? Czyżby POwcy sami nie wiedzieli jaką inną aferę, czy przekręt miała by przykryć akcja “Sowa Sowie”? Jakoś nic się nie kroi, nie słychać żadnych innych pomruków z za kulis polityki. A straszno jakoś i groźno. Nie wiedzą. No nie wiedzą i dlatego stają się tak bezbronni. A może jednak wiedzą dlaczego właśnie teraz nastąpił atak i ta wiedza ich paraliżuje do tego stopnia, że nie mają pojęcia jak się skutecznie bronić? Żeby się bronić trzeba dokładnie wiedzieć przed czym? Tymczasem uderzenie w księdza Sowę nie jest tak oczywiste. Dlaczego właśnie w niego? I dlaczego właśnie teraz? To pytanie powinno jednak zabłysnąć w głowach strategów PO (o ile tacy jeszcze tam są) Teraz, kiedy to potrzebne nie zadają go, przynajmniej publicznie. Skoro tak, to wezmę na siebie ten obowiązek. Zgodnie z tym co powiedział niezapomniany Lenin: Jeśli nie my, to kto?

– Dlaczego właśnie teraz?

Ponieważ ja także nie zauważyłem żadnej podstołowej akcji, którą można byłoby przykryć, należy poszukać zupełnie innej przyczyny działań “nieznanych animatorów” sceny politycznej. Według jednej z teorii, sprawdzonej na SLD i AWS, jeżeli poparcie partii uprzednio rządzącej spadnie poniżej 19%, to partia ta jest już na równi pochyłej i nie jest w stanie się podnieść. Przy obecnym poparciu 21% PO niebezpiecznie zbliża się do tej granicy.

Tymczasem w sferze społecznej PiS odniósł jakiś sukces, gospodarczo Polska stoi całkiem nieźle, w polityce międzynarodowej wsparcie dał właśnie sam Donald Trump zapowiadając swoją wizytę, więc moment na zadanie ostatecznego ciosu przeciwnikowi wydaje się najbardziej dogodny. Nawet, gdyby wspomniana teoria nie była prawdziwa, to co szkodzi spróbować? Zawsze takie “podtopienie” przeciwnika skutkuje w perspektywie długofalowej spadkiem jego notowań. Pisałem już kiedyś, że na dwa lata przed wyborami można sobie pozwolić na stosowanie brutalnych, niemalże szokowych metod oddziaływania na wyborcę. Za dwa lata, zapomni, wybaczy i nie będzie już pamiętał, że wcześniej tak bardzo się mylił popierając przeciwną opcję polityczną. Poza tym jest czas na ugłaskanie i danie możliwości wycofania się z twarzą z poprzednio zajmowanych pozycji choćby poprzez wykonanie kilku gestów dobrej woli. Taki właśnie moment nadszedł. I w tym właśnie momencie wszystkie obawy, wątpliwości dlaczego PO nie reaguje, nie zadaje pytań o cel i czas wznawiania afery podsłuchowej, wydają się mało ważne. To nie ma znaczenia dla mnie i dla działaczy PO czy zdają sobie sprawę z przyczyn i skutków, czy zadają sobie pytania, czy nie. I tak oni o niczym dziś nie decydują. Nie mają żadnych mocnych kontr argumentów. Mogą liczyć tylko na przypadek. Skoro tak, to mnie nie powinna o to głowa boleć.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top