Prawe Opinie

Krótka historia walki o praworządność

Fot. Pixabay

Droga do przyjęcia, że demokracja i prawa człowieka są jednym z fundamentów integracji europejskiej była stosunkowo długa.  Droga do praworządności nie zaczęła się jednak od refleksji na temat obozów zagłady, ale w latach 90., kiedy oświecone demokracje zaczęły się zastanawiać czy wschodnia dzicz po upadku komunizmu nie zakłóci oświeconej praworządności.

Przez lata nie było jednak potrzeby wprowadzania procedur. Po upadku komunizmu władzę przejęły oświecone elity, a mleko i miód przestały płynąć dopiero gdy węgierscy faszyści opublikowali  nagranie na którym premier Ferenc Gyurcsány opowiada posłom w żołnierskich słowach partyjny program: “kłamaliśmy rano, nocą i wieczorem”, “nic nie robiliśmy w ciągu czterech lat”. Od tego momentu elity z niezrozumiałych powodów zaczęły  tracić poparcie węgierskiego plebsu na rzecz faszystowskiego Orbana. I popłynęło łamanie praworządności na początku na Węgrzech, później w Polsce.

Węgrów nie udało się uchronić przed faszyzmem, ale na drodze polskich faszystów postawił się praworządny rycerz  – Frans Timmermans. Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej zaciekle walczy z faszyzmem nad Wisłą. Ostatnio nawet poprosił o wsparcie państwa Unii Europejskiej, prawie wszystkie, bo bez Niemców, których  obciąża z dziedzictwo obozów koncentracyjnych. W tym samym czasie Francuzi uchwalili nowe prawo, praworządne i demokratyczne, bo chroniące interesy koncernów aborcyjnych. Teraz nad Sekwaną za prowadzenie stron pro-life można teraz dostać karę grzywny albo pójść do więzienia, ale tylko na dwa lata, więc nie ma tragedii. 

W Polsce mamy zagrożoną demokrację i praworządność. Francuzi natomiast nie mają problemu z demokracją, nawet gdy wsadza się tam do więzień katolików za prowadzenie stron o tematyce pro-life. Zakazane jest namawianie do zaniechania aborcji w sieci, więc za komentarz na Facebooku też będzie można iść siedzieć, ale nie możemy mówić o kryzysie praworządności, bo francuska konstytucja na to pozwala. Rzeczywiście ma Paweł Kukiz racje, źle napisał nam Kwaśniewski konstytucję, gdybyśmy dla przykładu usunęli zapis o tym, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny to byłaby Polska bardziej demokratyczna i praworządna.

Nad Wisłą nie rozumiemy, że wszystko musi być zgodne z literą prawa, a nie moralnością. Na przykład kiedy matka z Sosnowca zabije swoje dziecko, to robimy aferę na cały kraj. Holendrzy nie mają takich dylematów, bo wystarczy zmienić nazwę. Kobieta nie zabija dziecka, tylko dokonuje aborcji po urodzeniu z powodów ekonomicznych i wszystko jest w porządku, bo przecież aborcja nie jest zabójstwem. Być może z tego zaściankowego myślenia Polaków wyniknie jeszcze jakiś kryzys, tego boi się Frans Timmermas, który z oślim uporem powtarza, że praworządność w Polsce jest  kluczową sprawą dla Europy. My jeszcze tego nie zauważyliśmy, ale kiedy w Europie zorientują się, że aborcja jest synonimem zabójstwa, a małżeństwo związkiem kobiety i mężczyzny to w Europie kilka organizacji straci dotacje,  kilka osób pożegna się ze stanowiskami i trochę może się zmienić.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top