Idiotyzmu Feminizmu

Idiotyzmy feminizmu (cz. 4)

Fot. Klaudia Gulis

„Życie nie zna próżni – i w miejsce prawdziwych mężczyzn wychowanych w kulturze europejskiej przyjdą prawdziwi mężczyźni wychowani w kulturze muzułmańskiej albo prawdziwi barbarzyńcy” – ostrzega Magdalena Żuraw w kontekście postępującej feminizacji mężczyzn w świecie zachodnim.

Obok słów „dyskryminacja” i „stereotyp”, szabelką, którą wojują feministki, jest „patriarchat”. To słowo – de facto oznaczające przewodnią rolę mężczyzn w rodzinie bądź społeczeństwie – pierwotnie i właściwie nie jest zabarwione ani pejoratywnie, ani pozytywnie. Feministki jednak używają wspomnianego określenia jako pojęcia-narzędzia, służącego do określania tego, co w ich oczach jest najgorsze – „patriarchalne”, czyli zacofane, brutalne, odrażające, prowadzące do krzywdy i zniewolenia kobiet oraz dyskryminacji, niesprawiedliwości, nierówności. Wypaczone przesłanie semantyczne „patriarchatu” rzeczywiście wiąże się z właściwym znaczeniem słowa, gdyż feminizm kwestionuje słuszność patriarchalnego modelu rodziny i społeczeństwa. Czy jest to krytyka racjonalna?

„Dlaczego to mężczyzna był i w większości społeczeństw nadal jest głową rodziny? To naturalne: jako osobnik silniejszy, bardziej agresywny i często bardziej inteligentny odpowiadał za zdobywanie pożywienia i utrzymanie dzieci. Kobietom, zanim mężczyźni wymyślili lodówki [wynalazcą lodówki był bawarski inżynier Carl von Linde – K. K.], prawo, ogrzewane domy z cegły itd., trudno byłoby przeżyć kilka miesięcy, gdyby miały żyć z polowań czy z orania ciężkim pługiem – zatem nic dziwnego, że to mężczyzna uważany był za osobę przewodzącą w rodzinie (…).

Podobnie było w skali całego społeczeństwa: to mężczyźni odgrywają główną rolę w obronności, medycynie, w tworzeniu prawa i jego wykonywaniu, w technice, religii czy kulturze. Wynika to z ich wrodzonych skłonności bądź zdolności, a nie z perwersyjnego spisku przeciw kobietom czy z dominacji fizycznej (…).

Patriarchat rodzinny, społeczny i kulturowy to więc coś zupełnie naturalnego. Ma on tyle wspólnego z „odczłowieczaniem” i „eksploatacją” kobiet (które przecież jako zjawiska społeczne niezaprzeczalnie istnieją), co naturalna dominacja w polityce, nauce i sztuce osób dorosłych – ze znęcaniem się nad dziećmi” – pisze Magdalena Żuraw.

Z powyższymi rozważaniami łączy się nierozerwalnie inna kwestia, omówiona przez autorkę „Idiotyzmów feminizmu”, a mianowicie – męskość. Jak twierdzi Magdalena Żuraw, „feministki mogą lubić mężczyzn, ale z pewnością nie lubią męskości”.

„Siła fizyczna, agresja, żądza władzy, niepohamowana ambicja, powściągliwość, nieczułość – to cechy przypisywane „tradycyjnemu” mężczyźnie, którego (zdaniem feministek) należałoby dla dalszego postępu zastąpić kimś w rodzaju stereotypowego geja: czyli pacyfistycznym, empatycznym i wypielęgnowanym gładyszem uwielbiającym sprzątać i gaworzyć  z niemowlętami, negatywnie nastawionym do agresji, sportu oraz kapitalizmu” – pisze Żuraw.

Publicystka analizuje problem niwelacji męskości z perspektywy jego przyczyn oraz możliwych skutków. Feminizacja mężczyzn pociąga za sobą maskulinizację kobiet, „ideologiczne dążenia do wyrugowania męskości z życia politycznego, socjalnego i rodzinnego zakrawają już na samobójczą bezmyślność. Dlaczego? Bo życie nie zna próżni – i w miejsce prawdziwych mężczyzn wychowanych w kulturze europejskiej przyjdą prawdziwi mężczyźni wychowani w kulturze muzułmańskiej albo prawdziwi barbarzyńcy; oczywiście przy okazji ci nowi wyeliminują osobników chodzących do spa, jak również mydłkowatych feministów, dla których nie będą już wówczas żywić nawet pogardy”.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top