Piszemy jak jest

Bar, Targowica – dwie konfederacje

Kazimierz Pułaski pod Częstochową, obraz Józefa Chełmońskiego z 1875 roku.

W polskiej pamięci, a co ważniejsze, także w naszych ocenach narodowych utrwaliły się pewne uproszczone opinie o dwóch konfederacjach. Oba związki miały miejsce w czasach stanisławowskich, pod koniec I Rzeczpospolitej. Oba były zawiązane w formie konfederacji, co oznaczało ramy prawne, jak demokratyczny obiór władz, głosowanie większością czy zorganizowaną siłę zbrojną. Zarówno konfederacja barska (1768-72) jak i konfederacja targowicka (1792-93) odnosiły się do spraw suwerenności państwa i wolności obywatelskich. Targowiczanie podkreślali, że chodzi im o obronę wolności szlacheckich jak konfederatom barskim. Obie były zawiązane na kresach wschodnich, w miastach, które dziś są już poza granicami Państwa Polskiego. O obu mówiono zawsze, że były konserwatywne. Obie miały oblicze wyraźnie szlacheckie.

Na tym podobieństwa się nie kończą, ale już choćby tyle argumentów może u myślącego Czytelnika wzbudzić sprzeciw: przecież postrzegamy je jako coś wzajemnie przeciwnego! Konfederacja barska funkcjonuje jako symbol patriotyzmu, a konfederacja targowicka jest symbolem zdrady narodowej.

Z perspektywy dwu i pół wieku możemy nawet stwierdzić, że te dwa pojęcia – patriotyzmu i zdrady narodowej – tak, jak zostały wówczas napełnione treścią przez współczesnych, tak do dziś funkcjonują i są bardzo żywe. Żołnierzy niezłomnych, których święto ustanowiono na 1 marca nie bez przyczyny porównuje się do konfederatów barskich, których wspomina się jubileuszowo 29 lutego (bo z roku przestępnego), a zatem de facto 1 marca. Jedni i drudzy (a także powstańcy styczniowi i warszawscy) składali przysięgę Bogu i Ojczyźnie, wiązali sprawę narodową z religijnością, ich znakiem był często ryngraf, walczyli do końca, choć byli zaszczuci, choć inni na ich miejscu straciliby nadzieję, przez przeciwników byli traktowani jak uparci szaleńcy, którzy „wyrzekli się realizmu w polityce i nie wiedzą, jaka jest mądrość etapu”. Walczyli wreszcie za wolność „waszą i naszą” oraz słali apele (od 1768 do 1981 r.) do uciśnionych przez Moskwę, aby solidarnie wsparli ich uczciwą walkę ze złem. Z kolei pojęcie „Targowicy” jako zdrady narodowej funkcjonuje po dziś dzień i jest największą obelgą na niwie politycznej. Targowiczanami nazywano polskojęzycznych komunistów, upatrujących w ZSRR gwaranta naszej państwowości po II wojnie światowej, a nawet dziś spotyka się to określenie w debatach sejmowych i publicystyce.

Czy te stereotypy są słuszne? Uważam, że tak, bo jako historyk znajduję potwierdzenie w faktach sprzed wieków.

Ale, czy można odwoływać się do tych stereotypów, nie weryfikując w każdym pokoleniu wiedzy o wydarzeniach z XVIII wieku? Uważam, że nie, bo w pewnym momencie stereotypy staną się pustą wydmuszką, sloganem bez treści, który może zostać okazjonalnie obalony dla doraźnych celów i „targowica” się powtórzy.

Przed kolejną rocznicą zawiązania konfederacji barskiej pokuszę się o nietypowe rozważania na temat zachowywania się konkretnych postaci w czasach stanisławowskich. Na pierwszy rzut oka można bowiem odnieść wrażenie, że szlachcic, urzeczony wolnościami, jakie miał w Rzeczpospolitej, konserwatysta aż do ksenofobii – jak wrogowie konfederacji barskiej malują jej członków – w sposób naturalny powinien poprzeć konfederację targowicką, która to wszystko miała w programie. Więcej, ten najgłębszy podział mentalny, jaki rysował się wówczas w Polsce na kontuszowych barzan i postępowych twórców Konstytucji 3-go Maja, przedstawianych na portretach zazwyczaj we frakach cudzoziemskiego kroju powinien pchać kontuszowych w objęcia targowicy…

Jakie były zatem losy konfederatów barskich po jej upadku? Czy związali się z „targowicą”?

Zacznijmy od postaci fikcyjnej, od mickiewiczowskiego Maćka nad Maćkami z „Pana Tadeusza”. Ta znakomicie odmalowana przez Wieszcza postać była zapewne odzwierciedleniem zakorzenionego na przełomie XVIII i XIX wieku wizerunku konfederata barskiego. Maciek to ideał konfederata. A zatem to większość, to tłum szlachecki. Ale oddajmy głos Mickiewiczowi:

„Siedmdziesiąt dwa lat liczył Maciej, starzec dziarski,
Niskiego wzrostu, dawny konfederat barski. […]
Z konfederata stał się stronnikiem królewskim
I trzymał z Tyzenhauzem, podskarbim litewskim;
Lecz gdy król w Targowicy przyjął uczestnictwo,
Maciej opuścił znowu królewskie stronnictwo.”

Ta – bardzo konsekwentna – droga życiowa Maćka nad Maćkami jest zbieżna z drogą króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, gdy ten współuczestniczy w realizacji postanowień Konstytucji 3-go Maja, ale rozchodzi się z drogą króla Ciołka, gdy ten przystępuje do konfederacji targowickiej. Dowcipny Mickiewicz przyjmuje króla za punkt odniesienia i w efekcie wychodzi, że Maćka nazywa się Kurkiem na kościele, a tymczasem w zależności od powiewu wiatru ze wschodu obraca się król. Odpowiedni fragment brzmi:

„I stąd to, że przechodził partyi tak wiele,
Nazywany był dawniej Kurkiem na kościele,
Że jak kurek za wiatrem chorągiewkę zwracał.
Przyczynę zmian tak częstych na próżno byś macał:
Może Maciej zbyt wojnę lubił, zwyciężony
W jednej stronie, znów bitwy szukał z drugiej strony?”

Wreszcie Mickiewicz zmienia ton z żartobliwego na śmiertelnie poważny i chwaląc Maćka za stałość, tym samym potępia króla, który jawi się jako przeciwieństwo Maćka:

„Może bystry polityk duch czasu zbadywał
I tam szedł, gdzie Ojczyzny dobro upatrywał?
Kto wie! to pewna, że go nigdy nie uwiodły
Ani chęć osobistej chwały, ni zysk podły,
I że nigdy z moskiewską partyją nie trzymał;
Na sam widok Moskala pienił się i zżymał.”

Tymczasem król Stanisław August, zwany Ciołkiem, otwiera listę konsekwentnych w swoim działaniu, ale konsekwentnych tylko w trzymaniu z tym, kto silniejszy. Niestety, tak jak był przeciwnikiem konfederacji barskiej (choć próbował z początku lawirować) tak później przystąpił do konfederacji targowickiej (choć uległ także twórcom Konstytucji, gdy byli górą).

Prześledziwszy losy wszystkich posłów Sejmu Czteroletniego, możemy wyłowić postaci, które żyły w takich latach, że ich działalność polityczna kazała opowiedzieć się w sprawach obu konfederacji. Oczywiście, musimy brać pod uwagę skąpe informacje o ich zaangażowaniu w latach 1768-72 jak i to, że nie była to zwyczajna szlachta jak Maciek nad Mackami, ale na ogół ludzie nastawieni na kariery polityczne i przez to bardziej podatni na szantaż rosyjski w 1792 roku. Wielu z nich, trzymając się dworu królewskiego już w okresie konfederacji barskiej byli jej przeciwni, jako oportuniści przy królu – jak kurki na kościele – najpierw wsparli Konstytucję a następnie wraz z królem przeszli do targowicy. Byli jednak i tak konsekwentni jak Tadeusz Błociszewski, który od początku protestował przeciw Konstytucji 3-go Maja i znalazł swe miejsce w targowicy bez rozterek. Wśród dawnych barzan, którzy potem byli targowiczanami znajdujemy nazwiska: Tomasz Dłuski i Jacek Antoni Puttkamer. Byli liczni posłowie jurgieltnicy, którzy figurowali na liście posła Katarzyny II, że zawsze są gotowi jej służyć i oni weszli w targowicę też bez skrupułów. Było ich niestety sporo.

Godzi się jednak w sposób szczególny wyróżnić tych patriotów, którzy przebyli drogę życiową mickiewiczowskiego Maćka i zapłacili karierami i majątkami za swoją godna pochwały konsekwencję w dobrej sprawie.

Ksawery Chłapowski już jako bardzo młody chłopak rwał się do barzan a potem był zwolennikiem Konstytucji i doznał potem represji..

Paweł Skórzewski na czele sformowanej przez siebie chorągwi jazdy przystąpił do konfederacji barskiej. Służył pod dowództwem takich barzan jak Gogolewski, Malczewski czy Zaremba. Wzięty do niewoli przez Prusaków trafił do lochów Kostrzyna. Był członkiem Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji Rządowej. Po klęsce maciejowickiej uciekł do Drezna na emigrację.

Antoni Madaliński był uczestnikiem konfederacji barskiej. Walczył w oddziale Józefa Bierzyńskiego, a później sławnego Józefa Sawy-Calińskiego. Ranny pod Wysokiem, dostał się do niewoli regimentarza Ksawerego Branickiego. Jako poseł wygłosił 7 I 1791 mowę na rzecz stronnictwa konstytucyjnego. Uczestniczył w wojnie polsko-rosyjskiej w 1792 roku. To próba rozwiązania jego oddziału rozpoczęła Insurekcję kościuszkowską.

Feliks Czacki był członkiem konfederacji radomskiej jako przeciwnik równouprawnienia różnowierców. Wspierał barzan. Po wydaniu odezwy na sejmiki został aresztowany i internowany w Porycku pod strażą oficerów wojska rosyjskiego. W niewoli przebywał sześć i pół roku do śmierci.

W naszej historii rzadkością było rekompensowanie strat, jakie ponieśli patrioci dla Ojczyzny, czy też – jak kto woli – wyrównywanie rachunków w wolnej Polsce za postawy w czasie próby. Majątki barzan często podupadały i nie podano im ręki w lepszych czasach. Ich postawa nie była roszczeniowa i tym większa ich zasługa, bo jak zapisali w akcie założycielskim Konfederacji: „płaca nasza Chrystus i Opatrzność Jego najświętsza”.

Piotr Boroń

Historyk, były przewodniczący Sejmiku Województwa Małopolskiego, Senator RP i członek KRRiT, działacz Prawicy Rzeczypospolitej.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top