Mówią w mediach

Jurek: Obyczaje polityczne ulegają niestety degradacji

Fot. Piotr Babisz

– Potrzebne jest stwierdzenie faktów elementarnych, np. tego, że Sejmu nie wolno blokować, ale również stwierdzenie ze strony większości rządowej, że przyjmowanie budżetu w tym trybie nie jest fortunne po prostu – powiedział Marek Jurek, europoseł Prawicy Rzeczypospolitej w programie „Polski Punkt Widzenia” w TV Trwam. – Obie strony powinny wycofać się z tych najbardziej radykalnych deklaracji – stwierdził były Marszałek Sejmu.

Marek Jurek ocenił, że opozycja kieruje się strategią „ulica i zagranica”, przygotowując skierowany do zagranicy spektakl, szukając tam poparcia, wobec braku poparcia w kraju. Tymczasem jego zdaniem większość rządowa zamiast szukać szerokiego grona sojuszników demonstruje pokaz siły wynikającej z chwilowego posiadania władzy. Podkreślił, że w Prezydium Sejmu większość stanowią politycy z tzw. twardego jądra PiS, m.in. wicemarszałek Terlecki, „który jeżeli chodzi np. o współpracę z Prawicą Rzeczypospolitej był jednym z tych, którzy w sposób najbardziej ostentacyjny nie dotrzymywali zobowiązań wynikających z zawartych umów”. Nie ma w nim natomiast choćby polityków sojuszniczych Polski Razem Jarosława Gowina czy Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. – To chyba po raz pierwszy w historii jedna partia ma Marszałka i dwóch Wicemarszałków – zauważył. – Każdy rząd powinien pamiętać, że najpopularniejsze rządy mają poparcie mniejsze niż 30% uprawnionych do głosowania. Przecież w Polsce połowa ludzi nie głosuje – podkreślił.

– Ja ustąpiłem ze stanowiska Marszałka Sejmu, natomiast kiedy kończyłem swoją pracę to ogromną satysfakcję mi sprawiło, że w bezstronnych sondażach jednak wyraźna większość ankietowanych twierdziła, że działałem na rzecz pracy i porozumienia w Sejmie, a nie na rzecz jednej strony – zauważył Marek Jurek. Przypomniał, że gdy w 2006 roku opozycja próbowała zablokować jego pracę jako Marszałka Sejmu, udało mu się zażegnać spór. – Paradoksalnie byłem w gorszej sytuacji niż marszałek Kuchciński dlatego, że byłem sam w Prezydium Sejmu. Nie miałem ani jednego pro-rządowego wicemarszałka – przypomniał.

Lider Prawicy Rzeczypospolitej skrytykował zachowanie polityków części opozycji. – Chyba nikt sobie nie wyobraża w Parlamencie Europejskim, gdzie przewodniczący Martin Schulz znacznie częściej wyklucza posłów z posiedzenia(…) tych prorządowych komentatorów w Polsce albo posłów PO uczestniczących w takim proteście w PE – powiedział.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top