Prawe Opinie

ZNP – komunistyczny relikt w szkolnictwie

Fot. Dariusz Sieczkowski

Każde środowisko zawodowe ma swoją specyfikę. O kryzysie kręgów nauczycielskich – tak mentalnym, jak też merytorycznym czy powołaniowym już niegdyś pisałem, ale protest pod sejmem ZNP (nie, nie środowiska nauczycieli) to już anatomia upadku. Co gorsza rzuca to cień na sam zawód pedagoga.

Reforma szkolnictwa minister Anny Zalewskiej może wzbudzać wiele zastrzeżeń. Sama zmiana ram administracyjnych w postaci likwidacji gimnazjów powinna być jedynie początkiem całej gamy reform w zakresie merytorycznym, metodologicznym i programowym. Więcej na ten temat pod tym linkiem oraz w felietonie Pawła Milcarka. Toteż z dużym dystansem i rezerwą należy podchodzić do proponowanych zmian. Co jednak nie powinno powodować totalnego odrzucenia chęci i odwagi w próbie naprawienia szkód w polskiej szkole (przynajmniej chcę wierzyć, że tak się stanie). Tym bardziej na ironię zakrawa fakt, że ZNP ostro krytykowało wprowadzenie gimnazjów.

Przechodząc do rzeczy. ZNP jest instytucją wyjątkowo skostniałą, nawet jak na społeczność nauczycielską. Nie wiem czy wszyscy maszerujący pod tym sztandarem mają świadomość postkomunistycznego charakteru tej organizacji, ale wydaje się, że widok polskiej flagi lądującej na stosie śmieci (czy też zniszczonej kredy, bo rzekomo taką instalacją artystyczną miało to się stać) powinno niejednemu dać do myślenia. Żeby było jeszcze ciekawiej – ZNP maszerowało ramię w ramię z KOD-einowcami, politykami PO i Nowoczesnej. Czy osoby przypadkowe, być może nawet szczerze podzielające troskę o dobro polskiej edukacji nie czują się przy tym zmanipulowane? I czy mają tego świadomość?

Symptomatyczne jest to, że ZNP zawsze staje po stronie grup lewicowo-liberalnych, protestując przeciwko propozycjom (niezależnie od tego, czy korzystnym czy nie dla nauczycieli) wywodzącym się z grup szeroko rozumianego środowiska niepodległościowego czy też nawiązującym do klasycznego modelu kształcenia. Wczorajsza manifestacja miała ewidentnie charakter polityczny, inspirowany (nie po raz pierwszy) nie oddolnie, ale właśnie z partyjniackiego nadania.

Nigdy nie byłem zwolennikiem jakichkolwiek związków zawodowych, ale ZNP jest tu wyjątkowo drastycznym przypadkiem, bo o niezwykle destrukcyjnym wpływie na mentalność nauczycieli. Daje się ponadto odnieść mocne wrażenie o silnym zakompleksieniu tych spośród pracowników edukacji, którzy podążają za „syrenim śpiewem” pana Broniarza et consortes niczym szczury za czarodziejskim fletem z opery Mozarta. Bo jeżeli nie potraficie państwo podążać własną drogą, wbrew ogólnoeuropejskim czy światowym trendom światopoglądowym i naukowym (a przecież nie nieomylnym), znaczy to, że przyjmujecie to jako prawdę objawioną, bez jakiejkolwiek wewnętrznej refleksji w tym względzie. Wszystko za cenę poczucia, że „jestem obywatelem nowoczesnej (postmarksistowskiej) Europy”. Ale proszę się tak nie niepokoić. W gabinetach ministerialnych dalej zasiadają zbiurokratyzowani urzędnicy, często ci sami niezależnie od zmian sterów władzy, równie skostniali jak ZNP, więc prócz zmian administracyjnych mogą nie mieć odwagi dokonać zmian realnych. Takich, które przywróciłyby Wam misję. Ale tego ani KOD, ani inni towarzysze z protestu belfrów z pewnością nie pragną.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top