Prawe Opinie

Zachowania racjonalne w polityce wolnościowo-prawicowej

Fot. Paweł Kubala

Wiele lat temu, jeszcze w ubiegłym wieku, kiedy byłem zagorzałym zwolennikiem UPR-u, a partia ta posiadała trzyosobowe przedstawicielstwo w sejmie, nie mogłem się nadziwić dlaczego ze wszech miar słuszne idee nie zyskują większego poparcia społeczeństwa. Na własne potrzeby wykułem teorię, że UPR stała się zakładnikiem swego własnego realizmu politycznego, że ludzie nie chcą żyć według zasad prostych, logicznych, ale i bezwzględnych.

W późniejszych czasach myśl ta ewoluowała w taką, że to właśnie doktryny JKM-a są nierealne, bądź niemożliwe do zrealizowania, a ludzie nie głosują na tych co i tak nie mają szans w wyborach. Jednak prawda jest zupełnie inna. Uświadomił mi to sam JKM przemawiając na Pierwszym Ogólnopolskim Forum Organizacji i Ruchów Wolnościowych zorganizowanym przez posła na sejm Jacka Wilka. Otóż JKM zaprezentował myśl jakoby wyrażenie zgody na rozdawanie mleka w szkołach jest pójściem na kompromis i odejściem od dogmatów “wiary”. Słowem zaproponował bezkompromisowość, bezkompromisowe dreptanie w miejscu, czyli to co od dwudziestu paru lat czynią jego wyznawcy. O ile tezy JKM-a dotyczące gospodarki, podatków, itp, w długiej perspektywie czasowej wydają się słuszne i racjonalne, o tyle konkretne propozycje działań tu i teraz są najczęściej zupełnie nieracjonalne. Stąd bierze się fenomen ciągłych porażek ludzi, którzy zawsze mają rację.

Warto w tym miejscu samemu sobie zadać parę pytań.

1) Czy chcę być politykiem, czy nie?
2) Czy słyszałem kiedyś o polityku, który nigdy nie poszedł na żaden kompromis?
3) Czy w polityce należy postępować skutecznie, czy zgodnie z doktryną i która droga doprowadzi nas do celu?

Rozdanie 500 złotych na dziecko było z punktu widzenia PiS, co obecnie potwierdzają również politycy PO, działaniem jak najbardziej racjonalnym. To czysty populizm i socjalizm, ale doprowadził PiS do sukcesu. W perspektywie krótkoterminowej oczywiście. Tym co będzie za parę lat nikt się nie przejmuje. I jest rzeczą jak najbardziej normalną, że wolnościowcy są oburzeni. Nie znaczy to, że musimy te pieniądze komukolwiek dla idei odbierać. Samo wspominanie o takiej ewentualności oddala nas od szans na rządzenie lub choćby wpływ na rządy w Polsce. Niestety musimy przełknąć tę żabę, dostosować się do sytuacji i kombinować jak w niej się znaleźć. Szukać sposobów naprawy finansów i gospodarki uwzględniających owe 500 złotych. Próba oszukania ludzi w stylu przekierowania 500 złotych na bony edukacyjne jest równie szkodliwa dla wizerunku prawicy. Oszustwem i przemocą nie da się wprowadzać dobra. Takie metody zawsze prowadziły do dyktatury i terroru.

Dlatego właśnie, jeżeli oczywiście wolnościowcy chcą cokolwiek w przyszłości osiągnąć, potrzebna jest ocena racjonalności działań w perspektywie długo, średnio i krótkoterminowej.

Twierdzenie, że naprawi się wszystko dopiero wtedy, gdy się dojdzie do władzy i robienie wszystkiego, aby większość wyborców czuła się zagrożona utratą tych nędznych resztek nazywanych przywilejami, które jeszcze władza im pozostawiła jest nieracjonalne i szkodzi realizacji słusznych gospodarczo dalekosiężnych planów. W ten sposób mówienie o odebraniu szklanki mleka uczniom, czy zabraniu “przywilejów” nauczycielom (ponad 600 000 wyborców) wspiera obecnie rządzących socjalistów. Należy się zastanowić, czy mamy walczyć z socjalizmem, czy wykrzykując takie bzdury wspierać obecny system w czynie społecznym? Czy wolnościowcy mają spełniać taką właśnie rolę, i kto im tę rolę wyznaczył? I po co ten wyścig w pokazywaniu kto jest najbardziej prawicowo-wolnorynkowy? A może lepiej krok po kroku zacząć zmieniać układ sił na polskiej scenie politycznej i w ten sposób dążyć do realizacji choć części planu? Zaakceptowanie obecnych “przywilejów” i osiągnięć cywilizacyjnych w postaci darmowego śniadania dla najbiedniejszych wcale nie łamie zasad wolnorynkowych. Nie możemy być atawistycznie ortodoksyjnymi wyznawcami doktryny, choćby dlatego, że świat wciąż się zmienia i ci, którzy nie potrafią się dostosować podzielą los dinozaurów. W planowaniu działań należy się kierować przede wszystkim oceną racjonalności, czyli zysków i strat na płaszczyźnie politycznej, a nie doktrynerstwem. Niskie podatki i wolność gospodarcza powinny być dla nas wyznacznikami kierunku działań, a nie czymś w rodzaju świętych obrazków, do których się co wieczór modlimy.

Racjonalnym działaniem jest dążenie do obniżenia podatków, rozpędzenia gospodarki, stworzenia szansy na bogacenie się. Racjonalne jest mówienie ludziom właśnie o tym, a nie o zabieraniu komuś czegoś. Gdy bogaty kraj będą zamieszkiwać ludzie bogaci i wolni, to i szklanka mleka i 500 złotych nie będzie miało takiego znaczenia jak dziś. I nawet jak pozostaną, będą to sprawy marginalne, nie mającego żadnego wpływu na ludzi i na zasady wolnorynkowe.

Racjonalnym działaniem było także zorganizowanie Forum Wolnościowców. Ilość uczestników forum przerosła oczekiwania organizatorów. Blisko czterysta osób wypełniło całkowicie salę kolumnową sejmu. Biorąc pod uwagę, że w większości byli to delegaci organizacji i środowisk wolnościowych z całego kraju, spotkanie to ujawniło potencjał który można wykorzystać do budowania siły politycznej o wolnorynkowym profilu. Za wcześnie jednak, by mówić o pełnym sukcesie. Musimy poczekać, by zobaczyć, czy coś z tego wyrośnie. Mam nadzieję, że wysiłki pójdą w kierunku budowy środowiska a nie struktur. Z lekcji, którą przerobili członkowie Ruchu Narodowego gdy z ruchu społecznego
na siłę tworzyli partię warto wyciągnąć wnioski. Większość środowiska narodowego nie weszła w struktury partii i zajęła się swoimi sprawami. Ruch społeczny jest o wiele trudniej kontrolowalny, ale za to o wiele bardziej twórczy. Odpowiednio zachęcany ma potężny potencjał i możliwości. Jednak sam pomysł cyklicznych zjazdów nie wystarczy do stworzenia środowiska. Pomysł platformy internetowej nie jest zły, ale do powstania środowiska potrzebne jest miejsce spotkań podobne do tego, które oferował kiedyś Instytut Romana Rybarskiego w Warszawie i spotkania częstsze niż raz na pół roku. W całym świecie w polityce następuje zwrot w prawo. Nie trzeba być prorokiem, żeby wiedzieć, że po rządach PiS także powinno nastąpić odbicie w prawo. Można w tym upatrywać szansy dla ruchów wolnościowych i prawicowych. Istnieje jednak potężne zagrożenie, że w przypadku naszego kraju zdezorientowani wyborcy znów zagłosują na pseudo prawicę w postaci PO-PIS-u, albo innego dziadostwa nowo przemianowanego na niby prawicę, dlatego powinniśmy wiele wysiłku włożyć w odszyfrowywanie krypto socjalistów i wskazywanie ich palcami. Trzeba przy każdej okazji ujawniać socjalistyczną twarz PiS-u, robić to uparcie i konsekwentnie. W każdej dyskusji ujawniać socjalistyczny charakter populistycznych posunięć. Ludzie muszą wiedzieć kto stoi po której stronie. W innym przypadku znów będziemy mogli liczyć jedynie na wynik jednocyfrowy. W przypadku uporządkowania pojęć w polskiej polityce, do nas będzie należała prawa połowa sceny. Ile z tego będziemy umieli wykorzystać, przekonując ludzi do siebie… to już inna bajka.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top