Analizy

Konstytucja Biznesu testem dla ministra rozwoju i finansów

Fot. Pixabay

Zaprezentowane przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego szczegóły ustawy Prawo przedsiębiorców, będącej częścią Konstytucji Biznesu, zyskały w środowiskach biznesowych akceptację. Jednak pomimo przekonania o właściwym kierunku zmian niepokój przedsiębiorców budzi fakt, że stoją one w sprzeczności z generalnymi kierunkami polityki rządu, który realizuje rozbudowane polityki socjalne kosztem podnoszenia podatków i innych danin publicznych – uważa dr Bartłomiej Biga, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. ekonomicznej analizy prawa.

Jego zdaniem niepokój przedsiębiorców może być także podsycany przez bardzo wysoki poziom ogólności nowej ustawy. – Rodzi to obawy, że w samym rządzie nie ma wciąż zgodności, jak daleko idąca powinna być liberalizacja zasad prowadzenia działalności gospodarczej. Można przypuszczać, że jest to m.in. efekt napięcia między bardziej liberalnymi poglądami gospodarczymi reprezentowanymi m.in. przez wicepremiera Jarosława Gowina a środowiskami prospołecznymi, obecnymi w głównej partii obozu rządzącego – twierdzi dr Biga.

Jak podkreśla ekspert, w Prawie przedsiębiorców brakuje chociażby wskazania, jakie rodzaje działalności będą wymagały koncesji. Art. 37 ust. 3 stanowi, że szczegółowy zakres i warunki działalności podlegającej koncesjonowaniu określają odrębne przepisy. Jest to odniesienie do przygotowywanej ustawy o dereglamentacji działalności gospodarczej, będącej co prawda częścią Konstytucji Biznesu, ale co do której nie zaprezentowano jak dotąd żadnych szczegółów.

– Trudno wyobrazić sobie także, jak ma wyglądać współistnienie takich zasad jak: „co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone”, domniemanie uczciwości przedsiębiorcy czy reguły przyjaznej interpretacji przepisów z obowiązującą od 15 lipca 2016 roku klauzulą przeciwko unikaniu opodatkowania, zgodnie z którą „czynność dokonana przede wszystkim w celu osiągnięcia korzyści podatkowej, sprzecznej w danych okolicznościach z przedmiotem i celem przepisu ustawy podatkowej, nie skutkuje osiągnięciem korzyści podatkowej, jeżeli sposób działania był sztuczny”. A zatem wystarczy „sztuczność”, a nie nielegalność jakiegoś działania, aby podatnik poniósł negatywne konsekwencje, co stoi w oczywistej opozycji do przywołanych wyżej zasad – zaznacza ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Według dr. Bartłomiej Bigi kierunek zmian określony w Konstytucji Biznesu trzeba uznać za właściwy, ponieważ polscy przedsiębiorcy potrzebują uproszczeń, gwarancji ochrony ich praw, a nade wszystko stabilności przepisów.

– Problem w tym, że szczegółowe rozwiązania lub ich brak rodzą obawę, że nie doczekamy się praktycznych realizacji takich zasad jak domniemanie uczciwości przedsiębiorcy, proporcjonalność, pewność prawa czy polubowne rozwiązywanie kwestii spornych. Wartości te choć nie są niczym nowym w polskim porządku prawnym, to jednak od lat pozostają jedynie w sferze deklaracji. Co więcej, w pierwszym roku swojego funkcjonowania obecny rząd także nie podejmował działań wskazujących, aby materialna realizacja wspomnianych zasad miała być jego celem. Ogłoszenie Konstytucji Biznesu jest pierwszym krokiem w tym kierunku. Pozostaje czekać na kolejne – podsumowuje ekspert ds. ekonomicznej analizy prawa.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top