Prawe Opinie

Siła sutanny

Fot. Pixabay

Kard. Stefan Wyszyński powiedział niegdyś, że „sutanna nie jest ubiorem w szeregu innych strojów, ale jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest odważnym świadectwem danym Chrystusowi, jest przyznaniem się do Kościoła. Kiedy raz przybrałem ten strój, muszę nie tylko pytać siebie, czy go noszę, ale w rachunku sumienia pytać – jeśli to miałoby się zdarzyć – dlaczego zdjąłem znak wiary i kapłaństwa. Czy z lęku? Ze słabości? Nie! Zdjęcie stroju duchownego to to samo, co usunięcie krzyża przydrożnego, aby już nie przypominał Boga.” Co Wy na to kochani kapłani?

Przykro to mówić, ale prawdą jest że wielu duchownych (często świetnych kapłanów, spowiedników, duszpasterzy) zaniechało noszenia sutanny w tych sytuacjach kiedy uznają to za niekonieczne. Mało tego, wielokrotnie spotykałem takowych na ulicy w t-shircie pozbawionym nawet koloratki. W niedawnej rozmowie ze znajomym temat dyskusji zszedł na moją alma mater (KUL). Mój rozmówca (notabene absolwent tej samej uczelni) stwierdził, że irytuje go nasz uniwersytet ponieważ (parafrazuję) jak w soczewce koncentrują się w nim wszystkie grzechy Kościoła Katolickiego. Nie sposób się nie zgodzić, a strój duchowieństwa uniwersyteckiego jest tylko zewnętrznym tego objawem. Wielu będzie pewnie argumentować ograniczenie symboliki kapłańskiej do niezbędnej tu koloratki chociażby wygodą (choć akurat zasłyszane opinie od pojedynczych księży przeczą tej teorii – sutanna ich zdaniem wcale nie jest mnie wygodna od marynarek z koszulą), ale marne to tłumaczenie w świetle powyższej wypowiedzi prymasa tysiąclecia. Jeżeli już koniecznie kapłani potrzebują ograniczyć się niekiedy do samej koloratki to niech to będzie na ulicy, w drodze do fryzjera czy kiosku, ale nie tam gdzie ich świadectwo jest szczególnie potrzebne. Kompletnie nie rozumiem tej niechęci do pojawiania się w sutannie, skoro decydując się na stan kapłański znali przecież ubiór noszony przez stan duchowny. Katolicki Uniwersytet czy w ogóle miejsca uznawane w powszechnej opinii jako publiczne powinny w sposób szczególny zobowiązywać do dawania świadectwa o Chrystusie. Dziwi dodatkowo fakt, że hierarchowie kościelni ani też władze katolickich uczelni nie uregulowali odgórnie tej kwestii.

Na istotną kwestię w tym temacie zwraca uwagę Bogna Białecka w felietonie „Z zawodu jestem księdzem” na łamach portalu Polonia Christiana. Czy bycie księdzem to zawód, wykonywany w godzinach od do, czy powołanie? Dzisiaj w czasie toczącej się wojny cywilizacyjnej, w momencie gdy Kościół jest nieustannie atakowany wierni potrzebują widzieć na ulicy swoich oficerów, tych którzy pomagają nam znaleźć ścieżki do Pana. Przykro jest patrzeć na przenikające do duchowieństwa zjawisko lansu, luzu i zabawy w mocno zaburzonej proporcji, niekiedy nawet z brakiem poszanowania dla liturgii Eucharystii. Ufam, że przynajmniej do części kapłanów ten tekst dotrze i skłoni do choćby odrobiny refleksji. Potrzeba nam wodzów, wzmocnienia, a ta sutanna widoczna na ulicy i w miejscu publicznym będzie ważnym świadectwem. Marynarkę to i ja mogę ubrać.

Na koniec powtórzę za Bogną Białecką: tęsknię za księżmi z powołania, nie z zawodu.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top