Analizy

Przetarg na śmigłowce był źle skrojony

Fot. Wikimedia Commons

Rezygnację z zakupu francuskich śmigłowców warto wykorzystać do poszukania bardziej nowoczesnych rozwiązań dla polskiej armii – twierdzi Eugeniusz Chimiczuk, współpracownik Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Jego zdaniem zasadnicza wada Caracala polega na tym, że był on opracowany w końcu lat 90. XX w. dla wsparcia operacji specjalnych w strefie wpływu Francji w Afryce. Caracal jest więc śmigłowcem, który niedługo będzie można uznać za przestarzały.

– Nie oznacza to jednak, że oferty PZL-Mielec czy PZL-Świdnik były lepsze. Problem polegał na tym, że źle skrojono sam przetarg. Armia chciała kupić śmigłowce do wszystkiego, tymczasem lepszym rozwiązaniem byłoby podzielenie przetargu na mniejsze śmigłowce do zadań specjalnych i CSAR oraz większych, „podstawowych”, głównie transportowych śmigłowców – uważa Eugeniusz Chimiczuk.

Jak podkreśla współpracownik Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, wyboru dostawcy należy dokonać w interesie wojska, a nie koncernów zagranicznych, które zadbały nie tylko o wygody inwestycyjne, ale również utrzymanie pozycji monopolistycznej zakładów za granicą.

– Przy wyborze nowych śmigłowców warto pamiętać, że nie zawsze otwarty przetarg jest najlepszy dla podejmowania systematycznych i ekonomicznie wygodnych decyzji. Sytuacja jest do tego skomplikowana i upolityczniona, ponieważ chodzi o wybór śmigłowca na następne 30-35 lat. Resort obrony musi patrzeć na program śmigłowcowy systematycznie, nie ograniczając się wyłącznie do jednego przetargu, rozpatrzeć przyszłościowe rozwiązania i programy międzynarodowe, które z założenia są otwarte na współpracę – podsumowuje Eugeniusz Chimiczuk.

Pełną wersję komentarza można przeczytać na łamach miesięcznika „Nowa Konfederacja”.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top