Analizy

Sądy nie powinny przejmować władzy politycznej

Fot. Lukas Plewnia/Polen-heute.de

W obliczu trwającego od prawie roku sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego w środowisku prawniczym sygnalizowana jest możliwość ewentualnego przejęcia roli Trybunału przez sądy. Istnieją jednak uzasadnione wątpliwości, czy praktyka taka byłaby zgodna z Konstytucją. Co istotne, problematyczność tego rozwiązania nie ogranicza się wyłącznie do wymiaru prawnego, bowiem jego zastosowanie będzie miało daleko idące skutki dla całej rzeczywistości politycznej, społecznej i gospodarczej – twierdzi dr Nicholas Ghazal, współpracownik Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Jak zaznacza ekspert ds. prawa autorskiego i konstytucyjnego, w polskim porządku konstytucyjnym brakuje ostatecznego przesądzenia, czy sądy mają kompetencje do kontroli konstytucyjności ustaw, czy też nie. Pomimo, jak się wydaje, wyraźnego podziału kompetencji w ustawie zasadniczej w środowisku prawniczym istnieje spór. Trybunał utrzymuje, że sądy nie mają uprawnień, aby pomijać przepisy w randze ustawy i rozstrzygać na podstawie norm konstytucyjnych. Z kolei stanowisko Sądu Najwyższego w tej sprawie wydaje się ciągle nieukształtowane, o czym świadczą choćby ostatnie orzeczenia. W wyrokach z 8 października 2015 roku (III KRS 34/12) oraz 17 marca 2016 roku (III KRS 40/12) Sąd Najwyższy uznał, że sądy mają kompetencję do kontroli konstytucyjności ustaw. Ale już w wyroku z 24 listopada 2015 roku (II CSK 517/14) ta sama instytucja stwierdziła, że sądy nie mają kompetencji do orzekania o niekonstytucyjności przepisu ustawy i odmowy jego stosowania.

– Ważnym argumentem przeciw wprowadzeniu praktyki judicial review są tezy zwolenników politycznego konstytucjonalizmu w Wielkiej Brytanii – uważa dr Nicholas Ghazal. – Ich zdaniem przekazanie sądom oręża w postaci odmowy stosowania ustaw, które w ich opinii są niekonstytucyjne, skutkowałoby przeniesieniem części władzy politycznej z parlamentu właśnie na sądy. Taka zmiana może mieć bardzo daleko idące skutki. Dla przykładu, jeżeli sądy uznają, że przepis wprowadzający karalność danego czynu jest niekonstytucyjny, to postępowania karne będą umarzane bądź oskarżeni będą uniewinniani. W rezultacie władza wykonawcza i ustawodawcza, nie mogąc skutecznie kwestionować powyższych orzeczeń, traci możliwość realizacji założonej polityki karnej.

Zdaniem współpracownika Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego na razie jednak nic nie wskazuje, by w orzecznictwie polskiego Sądu Najwyższego pojawił się wyrok na miarę i o skutkach orzeczenia w sprawie Marbury v. Madison z 1803 roku, w którym Sąd Najwyższy USA wyjaśnił, że każdy sąd może odmówić zastosowania ustawy, która w jego ocenie jest sprzeczna w Konstytucją. – Przywołując przykład tego orzeczenia, warto jednak podkreślić, że wprowadzenie instytucji judicial review w USA było efektem politycznego konfliktu, a nie teoretycznego namysłu nad prawidłowym ukształtowaniem ustroju państwa. Przy okazji rozważań o ustrojowej roli sądów warto więc zadać dalej idące pytanie: czy w państwie demokratycznym pożądana jest sytuacja, w której sądy, przejmując część władzy politycznej, nie ponosiłyby za nią żadnej odpowiedzialności? – podsumowuje Nicholas Ghazal.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top