Mówią w mediach

Piłka: Bez Przymierza Prawicy nie byłoby PiS

Fot. Piotr Łysakowski

– Przymierze Prawicy miało struktury terenowe. Bez nas PiS nie byłoby w stanie wystartować w wyborach, bo zwyczajnie nie zebrałoby wymaganych podpisów poparcia. Również większość zaciągniętego na wybory kredytu była żyrowana przez posłów Przymierza Prawicy – przypomniał w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” były prezes ZChN, później współzałożyciel Przymierza Prawicy, a obecnie wiceprzewodniczący Prawicy Rzeczypospolitej Marian Piłka.

W weekendowym wydaniu „Rzeczpospolitej” ukazał się wywiad Elizy Olczyk z Marianem Piłką, który w dużym stopniu jest poświęcony jego działalności politycznej od początku lat 90., ale też zagadnieniu polityki prorodzinnej, czy ochrony życia. Dziennikarka zapytała polityka m.in. o jego pomysły w zakresie polityki prorodzinnej z lat 90., gdy był politykiem Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. – Ja proponowałem, by osoby bezdzietne płaciły wyższe ubezpieczenie emerytalne. To byłby bardziej sprawiedliwy system – przypomniał Piłka. – Rodzice rodzin wielodzietnych nie mają żadnych korzyści emerytalnych z pracy swoich dzieci. Ich dzieci pracują na emerytury innych. To po prostu niesprawiedliwe – podkreślił.

Wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej odniósł się również do wprowadzenia w 1993 roku częściowej prawnej ochrony życia. – Gdyby nie ustawa antyaborcyjna, bylibyśmy dzisiaj jako naród w znacznie gorszej sytuacji moralnej, psychologicznej i patriotycznej – ocenił. – Naród jest wspólnotą również moralną. Jeżeli nie są szanowane podstawowe wartości moralne, to ulega dezintegracji – podkreślił. – Odbudowa wspólnoty narodowej musi mieć wymiar przede wszystkim moralny i patriotyczny – stwierdził. – Jedynie poszanowanie życia mogło być moralnym fundamentem odbudowy III RP. Przyjęcie przepisów chroniących życie dzieci nienarodzonych było wielkim wydarzeniem nie tylko politycznym, ale przede wszystkim moralnym, bo radykalnie ograniczyło skalę dzieciobójstwa prenatalnego. To fundament odrodzenia naszego narodu. Zapoczątkowało to przemianę moralną w społeczeństwie. Jeżeli mówimy dziś o odrodzeniu patriotyzmu, to bez jasnych kryteriów moralnych nie byłoby to możliwe – powiedział.

W 1997 roku ZChN, którego prezesem był wtedy Marian Piłka, wszedł w skład AWS, które razem z UW zbudowało większość rządową. Jednak jak przekonuje polityk, projekty proponowane przez ZChN nie były dobrze przyjmowane przez polityków większości rządzącej, szczególnie UW. – W 1998 roku przygotowałem uchwałę o ludobójstwie na Wołyniu, ale marszałek Sejmu Maciej Płażyński powiedział, że ze względu na Bronisława Geremka z UW, wówczas szefa MSZ, nie podda jej pod głosowanie. W okresie AWS z mojej inicjatywy został też przygotowany projekt wydłużenia urlopów macierzyńskich do pół roku. Zablokował go Leszek Balcerowicz, lider UW. Unia Wolności była blokadą w tamtym rządzie – powiedział.

Przed kolejnymi wyborami, które zaplanowano na 2001 rok, Marian Piłka, wraz z m.in. Markiem Jurkiem, Kazimierzem Michałem Ujazdowskim, Kazimierzem Marcinkiewiczem, Mariuszem Kamińskim, Jerzym Polaczkiem czy Arturem Zawiszą, założyli nowe ugrupowanie – Przymierze Prawicy. – Nie widziałem dalszego sensu tkwienia w partii, której celem stało się tylko zasiadanie w parlamencie. Dlatego z kolegami, dla których kryzys AWS był oczywisty, zdecydowaliśmy się na utworzenie nowej formacji – Przymierze Prawicy. A później zawarliśmy przedwyborcze porozumienie z PiS, w myśl którego powinniśmy byli dostać połowę pierwszych miejsc na listach – powiedział. – Tymczasem tuż przed wyborami Kaczyński samowolnie zmienił te ustalenia i dał nam mniej jedynek – 17 – dodał. – Przymierze Prawicy miało struktury terenowe. Bez nas PiS nie byłoby w stanie wystartować w wyborach, bo zwyczajnie nie zebrałoby wymaganych podpisów poparcia. Również większość zaciągniętego na wybory kredytu była żyrowana przez posłów Przymierza Prawicy – zauważył.

Złamanie przez PiS przedwyborczych ustaleń nie wpłynęło zbytnio na współpracę obu partii, bo ostatecznie doszło do ich połączenia. W 2007 roku część byłych polityków Przymierza Prawicy, na czele z Markiem Jurkiem, odeszła z PiS, tworząc Prawicę Rzeczypospolitej. W 2012 roku drogi obu środowisk znów się połączyły, ale w formule współpracy odrębnych formacji politycznych. Gdy w 2015 roku PiS ponownie oszukał to środowisko, znów nie dotrzymując zapisanego przedwyborczego porozumienia, współpraca obu środowisk dobiegła końca. Trudno zresztą było oczekiwać, że Prawica będzie kontynuować sojusz z PiS niejako jednostronnie (dotrzymując swojej części umowy), czekając aż zostanie oszukana po raz trzeci.

Ja byłem przeciwny wchodzeniu do PiS. Niestety, w Przymierzu natychmiast wyłoniła się grupa osób – m.in. Michał Kamiński, Adam Bielan, Kazik Marcinkiewicz – które postawiły na nowego konia – powiedział Marian Piłka, wspominając sytuację polityczną z początku XXI wieku. – Nasze środowisko starało się oddziaływać na politykę PiS. Na przykład forsowaliśmy przed wyborami 2005 roku program 500+, który przygotował Cezary Mech. Udało nam się wpisać to do programu PiS, choć Jarosław Kaczyński wcale nie stawiał na politykę prorodzinną. Zgodził się na to, bo sądził, że przysporzy to głosów PiS-owi. Ale zaraz po wyborach wyrzucił nasz program do koszta. A gdyby w 2005 roku ten projekt został wdrożony, to sytuacja demograficzna byłaby dzisiaj inna – podkreślił.

Marian Piłka odniósł się także do kwestii obywatelskiego projektu w sprawie prawnej ochrony życia. – Karanie kobiet to jest sprawa drugorzędna. Najważniejsze, żeby nie były zabijane dzieci z zespołem Downa, bo teraz głównie one padają ofiarą ustawy antyaborcyjnej, i z gwałtu. Weźmy przepis umożliwiający usunięcie ciąży z gwałtu – można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z pewną islamizacją polskiego prawa, bo w krajach islamskich za gwałt karana jest ofiara, czyli zgwałcona kobieta, a u nas niewinne dziecko – powiedział.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top