Mówią w mediach

Cejrowski: Czy zachęcam do prania po pysku? Owszem

Fot. Wikimedia Commons

– Oni swoje interesy i swoją lojalność plasują w Brukseli, podobnie jak część magnaterii w czasie zaborów plasowała swoją lojalność u cara – ocenia eurodeputowanych PO, PSL i SLD podróżnik Wojciech Cejrowski w wywiadzie udzielonym tygodnikowi „Do Rzeczy”.

W rozmowie z Maciejem Pieczyńskim, współpracującym z „Do Rzeczy”, Wojciech Cejrowski wyraził swoje poparcie dla PiS. Zastrzegł jednak, że nie popiera metod, które stosuje, ale aprobuje ogólny kierunek działań rządu.

– Nadal piszą ustawy, zamiast mieć je już dawno (od ośmiu lat) napisane i gotowe do przegłosowania. Sejm natychmiast po zwycięstwie PiS powinien się stać maszynką do głosowania. Ekspresową, natychmiastową, lawinową. Powinniśmy zasypać przeciwników takim stosem ustaw, żeby nie nadążali komentować tego w TV ani nie mogli ogarnąć się sami wewnątrz własnych partii co do tego, jaka jest ich własna linia programowa w danej sprawie – krytykuje Cejrowski.

Podkreśla swoje uznanie dla prezydenta Andrzeja Dudy, szczególnie kontrastując go z poprzednikami. Postuluje zmiany w systemie organów państwa, które zmierzałyby do umocnienia pozycji Prezydenta Rzeczypospolitej.

– Prezydent Duda mówi pięknie, mówi mądrze, zachowuje się kulturalnie zarówno w towarzystwie, jak i poza kamerami. W tym kontekście Duda jest odwrotnością Komorowskiego, który skakał po fotelach i gderał idiotyzmy. Jest też odwrotnością Kwaśniewskiego, który upijał się i bełkotał. Niestety, prezydent Duda, czy ogólnie prezydent RP, nie ma uprawnień do zarządzania państwem, więc korzyść z tego, że Duda jest dobrym prezydentem i porządnym człowiekiem, jest bardzo ograniczona. Krótko mówiąc, należy zlikwidować albo urząd premiera, albo urząd prezydenta, bo dwa urzędy z nachodzącymi się na siebie kompetencjami nie działają dobrze. Ja zlikwidowałbym urząd premiera i dał prezydentowi uprawnienia do rządzenia za pomocą dekretów, czyli po amerykańsku. Wtedy też parlament staje się silniejszy, ponieważ kontruje dekrety prezydenckie ustawami. A obecnie Sejm wybiera ze swojego grona rząd, więc zamiast kontrować, popiera władzę wykonawczą – mówi.

Zapytany o to, czy PO po „skręcie w prawo, w stronę chadecji” może liczyć na „wyborczy kredyt zaufania Wojciecha Cejrowskiego”, odpowiedział:

Platforma może liczyć z mojej strony na okrzyk „PRECZ Z KOMUNĄ!”, który obejmuje również braci i siostry Platformy, czyli SLD, KOD, Nowoczesną, PSL i resztę tego komunistycznego układu. Chadecji nie popieram, bo chadecja to nie jest rzymski katolicyzm, tylko jakieś takie ogólnikowe i udawane „chrześcijaństwo” dopuszczające zabijanie dzieci. Drugi człon nazwy „chadecja” to „demokracja”, za tym też nie przepadam, bo ruchy społeczne wpisujące sobie do nazwy demokrację, to ruchy budujące zło, np. SLD, czyli socjaldemokracja, np. KOD.

Maciej Pieczyński zapytał podróżnika również  o opinię na temat twierdzeń Mateusza Kijowskiego i jego współpracownika Radomira Szumełdy, jakoby mieli być zaatakowani przez działaczy ONR na pogrzebie „Inki” i „Zagończyka”.

– Ci dwaj powinni jeszcze dostać po męsku w pysk za zakłócanie pogrzebu. Czy zachęcam do prania po pysku? Owszem. Są takie sytuacje honorowe, gdy należy walić w pysk. Chamstwo, a komuniści to jest najgorsze na ziemi chamstwo, w takim biblijnym rozumieniu, w takim rozumieniu, jak to opisał Rafał Ziemkiewicz w książce „Polactwo”; chamstwo, które nawet nie rozumie, że pewne rzeczy wymagają USZANOWANIA, chamstwo bez empatii, bez współczucia dla bólu, tragedii, chamstwo , któremu jest obojętne czy to „ból”, czy „bul”… Komuniści to takie właśnie chamstwo i chamstwo inaczej nie rozumie jak tylko, gdy jest walone w pysk – twierdzi Cejrowski.

Ponadto, Wojciech Cejrowski wyraził poparcie dla Donalda Trumpa jako kandydata na prezydenta USA i zwrócił uwagę na medialne zakłamania, przemilczenia, niedopowiedzenia, które towarzyszą komentarzom dotyczącym tej osoby. Pokreśla, że Trump lub Clinton ma być przede wszystkim dobrym prezydentem dla Amerykanów, a polskie władze powinny dostrzegać interes w takich działaniach, które skłonią prezydenta USA do współpracy z Polską. Głowa państwa ma działać przede wszystkim na korzyść swoich obywateli i współpracować z tymi partnerami na arenie międzynarodowej, z którymi współpraca będzie opłacalna.

Zapytany o to, czy określiłby jako zdrajców osiemnastu polskich europosłów z PO, PSL i SLD, którzy głosowali za przyjęciem kolejnej rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie sytuacji w Polsce, Wojciech Cejrowski odpowiedział przecząco.

– Określenie „zdrada” nie bardzo pasuje, bo rząd PiS nie jest ich rządem – oni swoje interesy i swoją lojalność plasują w Brukseli, podobnie jak część magnaterii w czasie zaborów plasowała swoją lojalność u cara. Tamci uważali swoją polskość za przeżytek i czuli się obywatelami rosyjskiego imperium, ci robią podobnie – czują się Europejczykami i polskość uważają za brzydki przeżytek kojarzony z nacjonalizmem. Kogo więc „zdradzili”? Rząd, którego nie traktują jak własny? Ja ich rozumiem, gdyż na podobnej zasadzie rząd Jaruzelskiego, Millera czy Tuska też nie był mój. Nie bez powodu wiele osób o Komorowskim mówiło, że to „prezydent Komoruski”, nie polski.

Źródło: „Do Rzeczy”, nr 39/190

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top