Opinie, Analizy i Wywiady

Warzecha o Radzie Mediów Narodowych: Kabaret

Fot. Daniel Kruczynski

Mogłem być krytyczny wobec wielu decyzji Jacka Kurskiego, ale jedno było jasne: po okresie ogromnego zamieszania nadszedł w TVP czas względnej stabilizacji, który pozwalał zacząć pracę koncepcyjną na serio – podkreśla Łukasz Warzecha, komentując na łamach wpolityce.pl zamieszanie z odwołaniem prezesa TVP przez RMN.

Stabilizacja była względna, ponieważ także jedynie względnie stabilna była sytuacja finansowa, ale nie stało się to z winy Kurskiego, jak sugerują członkowie RMN. Nie on przecież tworzy system abonamentowy. Największe obietnice, na których plany mógł budować Kurski, składał sam Czabański, zapowiadając pobór abonamentu wraz z rachunkami za prąd. Zapomniał tylko, że tę zmianę trzeba notyfikować w UE, która – to już wiadomo – nie zgodzi się na nią, uznając za niedozwoloną pomoc publiczną. Nazwanie tego niekompetencją to bardzo duży eufemizm – zauważa.

Oto partia rządząca mogłaby przez jakiś czas dyskontować swoje dwa niewątpliwe sukcesy: szczyt NATO i Światowe Dni Młodzieży (nie licząc rozczarowania projektem ustawy frankowej, przedstawionej przez prezydenta, ale to jednak temat o mniejszym zasięgu). Ale nie – to byłoby za łatwe i za proste. Za dobrze by szło. Trzeba było szybko zrobić coś, co sprawi, że temat NATO i ŚDM rychło zniknie, a zastąpi do temat buldogów gryzących się pod dywanem. I voilà – oto mamy odwołanie Jacka Kurskiego – ironizuje Warzecha.

I oto Lichocka publicznie oznajmia, że RMN, w której skład wchodzi ona, Elżbieta Kruk i Krzysztof Czabański – wszyscy troje czynni posłowie partii rządzącej – ma sprawić, że media będą niezależne od rządu PiS (tu z offu słychać wybuch gromkiego śmiechu). Mówi też, że trzeba w tych mediach zaprowadzić prawdziwy pluralizm, gdy kilka dni wcześniej wyzywała od durniów wszystkich, którzy się z nią nie zgadzali w sprawie apelu smoleńskiego (tu jeszcze większy wybuch śmiechu). Oznajmia również, że „dziennikarze mieniący się prawicowymi” (bo przecież nie naprawdę prawicowi, skoro ośmielają się krytykować Lichocką) nie rozumieją, że RMN wykonuje po prostu swoje ustawowe zadania, odwołując bez poważnego powodu przed rozstrzygnięciem konkursu na prezesa TVP Jacka Kurskiego, podczas gdy każdy średnio zorientowany wie, że Kurski jest w ostrym zwarciu z Czabańskim, a w tle pozostają jeszcze niespełnione apetyty i ambicje medialne niektórych środowisk dziennikarskich, mocno wspierających PiS (ponownie śmiech z offu). I to wszystko Lichocka powiada z całkowicie poważną miną i charakterystycznym dla siebie napuszeniem, tak jakby naprawdę wierzyła, że ma przed sobą kompletnych idiotów. Jednym słowem – kabaret. Robert Górski się chowa – pisze.

Źródło: wpolityce.pl

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top