Wiara, Kultura i Dziedzictwo

O krok od wojny. Tarnów 1939

Fot. Pixabay

„Wojna zaczęła się w Tarnowie” – twierdzą niektórzy. 28 sierpnia 1939 roku o godzinie 23:18 tarnowskim dworcem kolejowym wstrząsnęła eksplozja. Bomba została zdetonowana przez niemieckiego agenta. Zginęło 20 osób, 35 zostało rannych.

Historia z Tarnowa nie była jedynym przypadkiem niemieckich działań dywersyjnych, których było tym więcej, im bliżej było do wybuchu II wojny światowej. Niemcy parli do konfrontacji. Niedługo potem pozostawiona sama sobie Polska, zdradzona przez sojuszników, padła pod nawałą z zachodu – Niemiec nazistowskich i wschodu – sowieckich barbarzyńców, bohaterów m.in. byłem poseł Senyszyn, która tak ochoczo współcześnie opluwa Żołnierzy Niezłomnych.

Jak pisze o tarnowskiej tragedii portal historykon.pl: „Aktu sabotażu dokonał członek niemieckiej mniejszości narodowej Antoni Guzy. Sabotażysta zostawił dwie walizki wyładowane materiałami wybuchowymi w Sali bagażowej. Eksplozja nastąpiła o godzinie 23:18 zabijając dwadzieścia osób i raniąc trzydzieści pięć . Liczba ofiar byłaby znacznie większa gdyby na peron wjechał opóźniony o osiem minut pociąg z Krakowa. Kilka minut przed zamachem z dworca odjechał również wojskowy transport z wieloma żołnierzami.  Wybuch zniszczył około jedną trzecią stacji.”

Niemieckie akcje dywersyjne nie są współcześnie zbyt często przypominane, a szkoda. Pamięć o nich może wybiłaby niektórym historykom tworzenia historii alternatywnych opartych na absurdalnych założeniach. Polska w 1939 roku znalazła się w sytuacji tragicznej, ale głównych jej winowajców trzeba szukać w Berlinie (słabość ofiary nie umniejsza winy zbrodniarza), ale w pewnym stopniu też w Paryżu i Londynie.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top