Opinie, Analizy i Wywiady

Minuta ciszy i marsze protestu jako broń przeciwko dżihadystom

„Modlitwa modlitwą to jasne, ale robienie z Europy Eurabi mnie w…..a, minutą ciszy i marszami protestu nie obronimy się” – takie słowa zamieścił na Twitterze Zbigniew Boniek.

Słowa Zbigniewa Bońka doskonale oddają emocje panujące wśród Europejczyków, którzy nie potrafią zrozumieć i są – eufemistycznie mówiąc – zirytowani i zbulwersowani reakcjami rządzących i służb na wydarzenia, których inicjatorami są islamscy terroryści.

Użytkownicy portali społecznościowych masowo zmieniają barwy zdjęć profilowych na barwy flagi francuskiej czy wcześniej belgijskiej oraz zamieszczają posty manifestujące, jak wielka tragedia się stała, jak wielkim bólem są przepełnieni. Nie inaczej zachowują się niektórzy politycy, którzy ślą słowa kondolencji i zapowiadają walkę z dżihadystami, jednocześnie deklarując zdecydowane środki prewencyjne, zapobiegające tragicznym wydarzeniom w przyszłości, i zaznaczając, że nie każdy muzułmanin to terrorysta, że nie można w każdym wyznawcy islamu widzieć wroga i mordercy.

Nie dziwi więc fakt, że u przeważającej części obywateli państw europejskich budzi się frustracja oraz oburzenie, gdy jako „zdecydowane środki” w walce z ISIS wysuwa się takie metody jak „minuta ciszy” czy „marsze protestacyjne”. Bynajmniej nie uważają tego za środki proporcjonalne do tych, jakie stosują dżihadyści.

Na portalu Fronda czytamy: „W Bonn na ulicach zbiera się grupa rozebranych do pasa, około stu muzułmanów i odprawia taniec wojenny bez żadnych przeszkód, policja nie reaguje. Islamskie modły blokują niemiecki i francuskie ulice w biały dzień, chrześcijanie i ludzie innych wyznań nie mają nic do powiedzenia, choć Francja i Niemcy mają się za kraje religijnie neutralne. W czasie modłów islamistów nie mogą bić dzwony w chrześcijańskich kościołach. W niemieckich sklepach personel ma zakaz noszenia krzyżyków na szyi, niemieckie dziewczynki najlepiej powinny się schować latem w mysią dziurę i nie nosić zbyt odważnych, lekkich ubrań żeby nie prowokować muzułmanów. W Anglii, gdy chrześcijanie szli z krzyżem przez własne miasto, muzułmanie mówili ,,was już tu nie ma, teraz to nasze miasto, nasze sklepy, a wasze córki będą rodzić muzułmańskie dzieci”.

Źródło: niezalezna.pl, fronda.pl

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top