Opinie, Analizy i Wywiady

Krytyczne głosy o ustawie antyterrorystycznej. „Wchodzi w pośpiechu”

Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon, a także Piotr Strzembosz z Prawicy Rzeczypospolitej negatywnie odnieśli się we wczorajszym programie „Tak Jest” w TVN24 do braku wysłuchań publicznych w związku z pracami nad nową ustawą antyterrorystyczną. – Buduje się nam niebezpieczny system niedopracowanych aktów prawnych – powiedziała Szymielewicz. – Ten głos, szczególnie ekspercki, powinien wybrzmieć – stwierdził natomiast Strzembosz. Oboje ocenili także konkretne zapisy proponowanej ustawy.

To jest druga ustawa, która wchodzi w pośpiechu i bez konsultacji społecznych, w temacie służb, a więc buduje się nam niebezpieczny system niedopracowanych aktów prawnych i szczególnie, że sam rząd wycofał się ze swojej argumentacji o pilności prac nad tą ustawą, przyznając, że rzeczywiście nie da się tych nowych procedur wdrożyć przed wydarzeniami letnimi: szczyt NATO, Światowe Dni Młodzieży, itd., stąd ten pośpiech nie jest już uzasadniony, chyba, że jakimiś innymi względami, których rząd nam nie wyjaśnia – podkreśliła Szymielewicz.

Napisaliśmy wniosek do wszystkich klubów parlamentarnych z prośbą o zrobienie wysłuchania publicznego(tylko klub PiS był przeciw, ale ten jeden głos przeważył – zwróciła uwagę. Wczoraj natomiast poza Sejmem odbyło się wysłuchanie społeczne na temat tej ustawy, w którym wzięły udział organizacje pozarządowe. Zdaniem Katarzyny Szymielewicz bez wysłuchań publicznych politycy tracą kontakt z obywatelami.

Natomiast zdaniem Piotra Strzembosza „ten rząd robi dużo rzeczy tak troszeczkę <<z buta>>, czyli nie licząc się z opinią publiczną” – Wydaje mi się, że taka dyskusja mogłaby mieć miejsce, a rządzący, większość parlamentarna i tak by podjęła decyzję taką, jaką by uznała za stosowną, natomiast jednak ten głos, szczególnie ekspercki, powinien wybrzmieć – podkreślił.

Co ciekawe PiS w swoim programie politycznym zwraca uwagę na potrzebę wzmocnienia tej instytucji i wręcz zapowiadano takie zmiany, żeby można było wysłuchanie zorganizować głosem bodajże trzech posłów tylko. I to nie zostało przyjęte, ale to pokazuje zmianę myślenia – moment, w którym opozycja stała się partią rządzącą i już nie chce się słuchać ludzi – i to jest strasznie frustrujące – zauważyła z kolei przedstawicielka Fundacji Panoptykon.

Oceniając konkretne zapisy tego projektu ustawy stwierdziła natomiast: „Widzę tam wiele instytucji, co do których mam wielkie wątpliwości, czy one pomogą w walce z terroryzmem, a pojawia się zagrożenie dla obywateli i cudzoziemców”. Szczególną uwagę zwróciła na radykalne ograniczenie praw cudzoziemców. Jak powiedziała także, partia rządząca w tym projekcie wprowadza rozwiązania, które krytykowała, gdy była w opozycji, a chciał ją wprowadzać rząd PO-PSL. – Chodzi o blokowanie treści, które mają związek z zagrożeniem terrorystycznym – dodała. Dodała, że w proponowanej ustawie to pojęcie jest bardzo szeroko definiowane. – Tam są takie rzeczy jak: informacja o tym, że jakiś zakaz ma miejsce. Czyli, jeśli TVN poda informację, że coś się dzieje na stadionie, to blokujemy TVN? Bo podał informację? – pytała. dodatkowo zwróciła uwagę na pomysł rejestrowania wszystkich kart pre-paid. Jej zdaniem w znacznym stopniu utrudni to pracę dziennikarzy, którzy obecnie korzystają z kart pre-paid, aby chronić swoich informatorów.

Skatalogowanie tych różnych zdarzeń jest niezwykle trudne, to jest troszeczkę jak ściganie dopalaczy – wystarczy wymienić troszeczkę skład i już coś nie jest dopalaczem – ustawodawca, uważam, słusznie bardzo szeroko to potraktował – nie dlatego, że ma być permanentna inwigilacja, tylko dlatego, że w sytuacjach dzisiaj nie nazwanych, czy takich, których nie przewidzimy, służby muszą mieć możliwość działania – stwierdził natomiast przedstawiciel Prawicy Rzeczypospolitej. – Natomiast chciałbym zwrócić na dwie rzeczy uwagę. Po pierwsze: to muszą być uzasadnione sytuacje. Po drugie: musi być kontrola. Jeśli by nie było kontroli, jeśli tej kontroli jest zbyt mało lub jest zbyt późno, no bo takie okresy 14, 30 dni, no to można zrobić wszystko w tym czasie. Ja jestem zdania, że nawet jeśli ustawodawca przewiduje, że 5 dni można bez kontroli sądu, czy bez informacji do sądu jakieś działania prowadzić, to jeśli są prowadzone jeden, dwa, cztery i pół dnia – sąd powinien się o tym dowiedzieć – nie później niż 4 dni. Dlaczego? Bo musi być jakiś tryb weryfikowania, czy kontroli tych służb – powiedział Piotr Strzembosz.

Cały program można obejrzeć na stronie TVN24.pl.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top