Opinie, Analizy i Wywiady

Stan niedomówienia

Ostatnio w wielu, sprzyjających władzy, mediach da się przeczytać/zobaczyć pewien entuzjazm związany ze spotkaniem na linii Beata Szydło – Frans Timmermans. Ta umiarkowana radość wynika z faktu, że nastąpiło swego rodzaju złagodzenie tonu przez Komisję Europejską, w kwestii polskiego sporu dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego.

1625776_10154112463064653_791893424560087182_n

Fot. Facebook.com/kancelaria.premiera

Jednym z powodów tego złagodzenia tonów było rzekomo mocne wystąpienie sejmowe Beaty Szydło w Sejmie z 20 maja. Mówiła wtedy m.in.: „Polski rząd nigdy nie będzie ulegał żadnemu ultimatum. Polski rząd nigdy nie będzie pozwalał, by Polakom była narzucana wola kogokolwiek. Polski rząd będzie ulegał tylko i wyłącznie woli polskich obywateli. O Polsce będą decydowali Polacy i ich suwerenne decyzje”. Ciężko powiedzieć czy Frans Timmermans tak mocno przejął się tym stanowczym tonem naszej Pani Premier, ale na pewno złagodzenie jego tonu nie jest na rękę naszej opozycji. Komu teraz będą się skarżyć, skoro Komisja Europejska uznała, że polskie sprawy powinny być załatwiane w Polsce? Z kim fotki będzie sobie teraz strzelał Mateusz Kijowski? Aż mi się żal robi wszelakich Nowoczesno-Platformerskich szKODników.  Na pewno ta sytuacja może dać odetchnąć trochę naszej władzy, która może zacznie teraz bardziej skupiać się na rządzeniu Polską niż wymyślaniu kolejnych projektów ustaw poświęconych Trybunałowi Konstytucyjnemu.

No dobrze, wróćmy jednak do sedna sprawy. Skąd to złagodzenie retoryki Fransa Timmermansa? Według mnie, bardzo możliwe jest to, że związek z tą sprawą ma niejaki Donald Tusk. To znaczy, nie upadłem jeszcze na głowę, by uważać, że Przewodniczący Rady Europejskiej wstawił się w strukturach Unii Europejskiej za polskim rządem. Wręcz przeciwnie, nie on przyczynił się do zmiany stanowiska Komisji Europejskiej, ale wpływ na to ma jego dobiegająca końca kadencja na fotelu Prezydenta Europy (jak nazywa Donalda Tuska Ryszard Petru). PiS nadal nie powiedział wprost czy zarekomenduje Donalda Tuska na kolejną kadencję. Nie ma się co dziwić, ponieważ każda decyzja w sprawie byłego premiera, raczej nie zadziała pozytywnie na notowania rządu. Nie oznacza to, że PiS nie podjął już decyzji w tej sprawie. Łatwiej swoim wyborcom będzie wytłumaczyć fakt nie poparcia Donalda Tuska na kolejną kadencję. Przecież, po wynikach tzw. audytu człowiek odpowiedzialny za działania rządu w latach 2007-2014 musi ponieść jakieś konsekwencje. Brak poparcia dla Tuska nie oznacza, że PiS nikogo nie zarekomenduje na kolejną kadencję Przewodniczącego Rady Europejskiej. I tu musimy wrócić do Fransa Timmermansa.  Nie możemy zapomnieć, że reprezentuje on raczej nurty lewicowe, które aktualnie tracą na znaczeniu w całej Unii Europejskiej. Wobec powyższego dwuletnie urzędowanie na fotelu Przewodniczącego Rady Europejskiej pozwoliłoby pozostać na tzw. świeczniku i przy okazji całkiem nieźle zarobić.  To, że większą władze od Przewodniczącego Rady Europejskiej ma manager w Biedronce nie ma tu żadnego znaczenia. Kasa musi się zgadzać. Czy PiS może wykręcić taki numer, że zamiast Tuska poprze Timmermansa? Byłby to na pewno pewnego rodzaju szok dla opinii publicznej, ale z drugiej strony nikt nie sugeruje, że musiały już zapaść jakieś ustalenia. Stan takiego zawieszenia, jaki obecnie ma miejsce jest dla PiS niezwykle korzystny. Po pierwsze odbiera argumenty polskiej opozycji, a po drugie znacząco uspokaja Komisję Europejską. Jedno jest pewne, do czasu jasnej deklaracji PiS w kwestii rekomendacji kogokolwiek na stanowisko Przewodniczącego Rady Europejskiej, taki stan będzie trwał. A że koniec kadencji Tuska zbiega się z końcem kadencji sędziego Rzeplińskiego to PiS ma chyba ten komfort, że na takie niedomówienia może sobie teraz pozwolić.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top