Opinie, Analizy i Wywiady

Koń ważniejszy od człowieka…

Fot. Youtube

W Janowie Podlaskim padł koń. Źle się stało, ekolodzy są słusznie zaniepokojeni. Pojawia się tylko jedno pytanie. Czy to aż tak ważna sprawa? Codziennie padają przecież jakieś zwierzęta i media o tym nie wspominają.

Obecnie w naszym kraju  wiodącym tematem jest rozpoczynająca się zbiórka podpisów pod projektem obywatelskim w sprawie zakazu aborcji. To już kolejne podejście fundacji prowadzonej przez Mariusza Dzierżawskiego. Emocje jednak są dość duże, ponieważ w obecnym parlamencie pojawia się duża szansa na przegłosowanie tego projektu. Czują to oczywiście zwolennicy zakazu aborcji, ale także zwolennicy tzw. kompromisu z 1993 roku. Grono zwolenników zabijania dzieci nadal jest niestety duże, co było widać chociażby w minioną niedzielę pod Sejmem, a także we wczorajszej rozmowie Wandy Nowickiej z Krzysztofem Bosakiem na antenie Polsatu, kiedy to w głosowaniu widzów aż 77% respondentów opowiadało się za obecnym stanem prawnym w kwestii ochrony życia poczętego. Ciężko komentować argumenty przeciwników ochrony życia, ponieważ każdy jeden można zbić w ten sam sposób. Dlaczego decydujemy za dziecko? Dlaczego nie ma ono fundamentalnego prawa do życia?

Przy okazji  stadniny w Janowie Podlaskim zastanawia też jedna rzecz. Znacząca część osób, które słusznie rozpaczają nad losem koni, nie widzi nic złego w zabijaniu dzieci poczętych chociażby w wyniku gwałtu. O ile, trudno bo trudno, ale jednak, mogę jakoś zrozumieć argument, że Mariusz Dzierżawski i jego fundacja chcą by prawo wyżej ceniło dzieci w fazie prenatalnej niż, noszące je kobiety. Trudno mi jednak zaakceptować fakt, że oburzamy się faktem, że w Janowie Podlaskim padł koń, a nie rusza nas śmierć dziecka w warszawskim szpitalu Świętej Rodziny( cóż za nazwa!?). Tylko, że te konie jednak mogły się urodzić i może w wyniku błędu ludzkiego, lub z powodu choroby ich życie skończyło się zbyt wcześnie, to jednak ich sytuacja jest o wiele lepsza niż tych wszystkich dzieci, które nie zdążą swoimi oczkami zobaczyć naszego świata.

W całej tej gorączce dość rozsądne rozwiązanie proponuje SLD, które trudno podejrzewać o to by sprzyjało fundacji Pro-Prawo do Życia. Ich pomysł na organizację referendum, gdyby został zrealizowany, mógłby znakomicie odzwierciedlić nastroje społeczne. Nic więcej udać się raczej nie zdziała, bo nawet jeśli referendum dojdzie do skutku to i tak nie będzie miało wymaganej frekwencji.

Niepokoi natomiast postawa PiS. Niejednoznaczna deklaracja Jarosława Kaczyńskiego pozwala domniemywać, że partia ta nie jest jednomyślna w kwestii ochrony życia. W 2007 roku taki test partia Jarosława Kaczyńskiego już raz oblała, oby w 2016 roku było jednak inaczej.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top