Opinie, Analizy i Wywiady

Jurek: Prawo było nagminnie łamane przez administrację państwową, która tak na prawdę nie chroniła życia

Fot. Piotr Łysakowski

Prawica Rzeczypospolitej od początku popiera ten projekt. Ja o tym mówiłem w posłaniu na Narodowy Dzień Życia, parę dni temu, że będziemy wspierać tę akcję – powiedział Marek Jurek wczoraj w programie „Gość Wydarzeń” w Polsat News.  – Ogromną wartością tej ustawy jest to, że ona mówi, że im trudniejsza sytuacja, w której znajduje się kobieta, im bardziej dramatyczna, tym efektywniejsza powinna być pomoc społeczeństwa reprezentowanego przez państwo. I to jest bardzo rozsądny przepis – podkreślił.

Poseł do Parlamentu Europejskiego zauważył, że przepis mówiący o karze za dokonanie aborcji nie jest czymś nowym w polskim prawie. – To jest aktualizacja obecnego przepisu. My mamy ten przepis przecież, który o tym mówi, w obecnym prawie – przepis karny dla abortera, który powoduje śmierć dziecka poczętego. Tu jest tylko niewielkie wydłużenie tej kary, jej górnej granicy – przypomniał. – Jeżeli chodzi o traktowanie jako głównego winowajcy abortera to tutaj przez 20 lat była utrwalona praktyka. Dlatego, że w tej ustawie, którą do tej pory mieliśmy, to aborter – ten sprawca główny – ponosił odpowiedzialność karną. Filozofia dotychczasowego prawa polegała na tym, że matka i tak ponosi karę w swoim ciele, będzie ponosić konsekwencje, bardzo często konsekwencją nieuświadomioną w momencie decyzji jest to, że te kobiety mają potem problemy zajściem w ciążę, więc głównym odpowiedzialnym (w prawie) będzie aborter i osoby nakłaniające. Natomiast jak to będzie ostatecznie w tym projekcie to przecież o tym zadecyduje ostatecznie parlament, bo będą trwały prace w tej sprawie – podkreślił.

Ja w ogóle uważam, że jeżeli chodzi o defekty obecnego prawa to przede wszystkim polegały na tym, że po pierwsze ono niekonsekwentnie broniło dziecko, a po drugie – bo o tym nie mówimy – to prawo było nagminnie łamane przez administrację państwową, która tak na prawdę nie chroniła życia tam, gdzie chronić należało. Ostatni taki przypadek to jest szpital na Madalińskiego – zauważył. – Gdyby nie premier Tusk to mielibyśmy już wyłączony ten wyjątek eugeniczny – zabicie dziecka tylko dlatego, że jest niepełnosprawne. Ale nawet, kiedy premier Tusk zmusił posłów PO do głosowania przeciw temu projektowi, mimo że pewna część głosowała na początku za, to nawet premier Tusk powiedział 2 lata temu: Przecież jest rzeczą oczywistą, że nie można traktować zespołu Downa jako przesłanki do tzw. aborcji – przypomniał.

Pamiętajmy sprawę Agaty z 2008 roku, której dziecko zginęło tylko dlatego, że jego rodzicami była para gimnazjalistów – powiedział. – I wtedy pani Płatek na łamach „Gazety Wyborczej” wywiodła, że jeżeli jeden z rodziców nie ma 15 lat – na przykład ojciec może nie mieć 15 lat i może mieć dziecko z dziewczyną 17-letnią – to dziecko nie ma prawa do urodzenia. Na coś takiego nie możemy się zgadzać – stwierdził. – My mamy wiele przykładów, od słynnej precedensowej sprawy Roe vs Wade w Stanach Zjednoczonych, od której się tak na prawdę zaczęła legislacja aborcyjna po sprawę Agaty, kiedy się okazywało, że organizacje aborcyjne rzucają hasło – zgwałcona kobieta – a potem się okazuje, że nie. Dzisiaj Jane Roe – ona się inaczej nazywa zresztą, bo to było takie nazwisko procesowe – ona jest działaczką ruchu obrony życia i mówi o tym, jak adwokatki, które wykorzystały jej osobę, okłamały sąd, całą opinię publiczną. Tak samo było w przypadku sprawy Agaty – podkreślił. – Zachęcam do ogromnej ostrożności. 2 lata temu myśmy udowodnili, że prokurator, który podpisał wyrok na dziecko Agaty, uprawdopodobniając, że prawdopodobnie ciąża jest wynikiem przestępstwa, nie podjął potem żadnych kroków przeciwko rzekomemu sprawcy – powiedział. – To było dziecko dwojga nastolatków, którzy nie powinni zaczynać współżycia, ale zaczęli. I przecież nikt nie myśli o tym, aby te dzieciaki karać. Ale chodzi mi o uczciwość tego prokuratora, który wysyła dziecko na śmierć i nagle potem – załatwił, podpisał i żadnych kroków nie podejmuje, mimo że przed chwilą podpisał, że ciąża rzekomo była wynikiem przestępstwa – podkreślił.

Wiele kobiet chce urodzić dziecko, ale pada ofiarą nacisków, np. otoczenia i mimo, że dzisiejsze prawo mówi wyraźnie, że jakakolwiek presja aborcyjna na kobietę jest przestępstwem, to mimo to ta presja jest skuteczna i np. pani minister Kopacz, ona w 2008 roku wiedziała, że Agata jest pod naciskami swojej matki, a mimo to nie stanęła po stronie matki, która chce urodzić – i dziecka – tylko po stronie tych, którzy naciskali, żeby to dziecko się nie urodziło – przypomniał. – Bardzo często przeciwnicy kary śmierci mówią: Trzeba bardzo uważać z karą główną dlatego, że mamy historyczne dowody, że często ofiarami padały osoby niewinne. Ja pokazuję konkretne historyczne dowody, że ofiarami takich deklaracji o rzekomym gwałcie, np. przeforsowanych przez parę adwokatek feministek, które chciały doprowadzić Jane Roe do tego, żeby zbudować na jej przykładzie sprawę precedensową, mimo, że ona nie padła ofiarą żadnego gwałtu; sprawa Agaty, wiele takich spraw. My mamy niewinne ofiary tylko dlatego, że takie prawo funkcjonuje. Ogromną wartością tej ustawy jest to, że ona mówi, że im trudniejsza sytuacja, w której znajduje się kobieta, im bardziej dramatyczna, tym efektywniejsza powinna być pomoc społeczeństwa reprezentowanego przez państwo. I to jest bardzo rozsądny przepis – powiedział.

– Musimy prowadzić debatę w sposób uporządkowany – najpierw rozpatrując konkretne sprawy, a potem wyjątkowe casusy, a tym bardziej wymyślone. 80% przypadków tzw. legalnych aborcji w Polsce, bo tego dotyczy ta ustawa, to są dzieci z zespołem Downa. I to trzeba przerwać – podkreślił. – Jeżeli chodzi o Prawicę Rzeczypospolitej to my będziemy obserwować tę debatę i sprawdzać, czy ona jest prowadzona w sposób odpowiedzialny i poważny – poinformował.

Marek Jurek został zapytany też o kwestię gwałtów. – Uważam, że kary za gwałt powinny zostać radykalnie zaostrzone – w wypadku każdego gwałtu, w wypadku namawiania do gwałtu – stwierdził.

Prezes Prawicy Rzeczypospolitej odniósł się też do umowy o sojuszu wyborczym, którą jego partia podpisała w Narodowy Dzień Życia 2012 roku. – Jeżeli chodzi o Prawo i Sprawiedliwość to oni już zerwali porozumienie z nami dlatego, że z tych przegłosów, które dochodziły do mnie – po prostu uważali, że będziemy zbyt wymagający jeżeli chodzi o powinności społeczne rządu, a oni chcieli mieć wolną rękę, jak to jest z TK i tym wszystkim – poinformował.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top