Opinie, Analizy i Wywiady

Jurek o ochronie życia, TK, imigrantach i ustawie medialnej

Fot. Piotr Łysakowski

Jeżeli mamy do czynienia z sytuacją tragiczną, musimy pomagać każdej osobie. Jeżeli się pozostawia kobiety w sytuacjach dramatycznych to jest to po prostu niedopuszczalne. Jeżeli dziecku się pozwala umrzeć to jest to też niedopuszczalne. Poszukajmy rozwiązań ludzkich po prostu – powiedział w kontekście prawnej ochrony życia prezes Prawicy Rzeczypospolitej w dzisiejszym programie „Salon Polityczny” w radiowej Trójce.

Zdaniem Marka Jurka wznowienie debaty na temat prawnej ochrony życia doprowadzi do poprawy prawa. – Prof. Andrzej Zoll wielokrotnie wskazywał, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego, a teraz TK jest w modzie bardzo, z 1997 roku nie został zrealizowany. Ciągle w Polsce nie traktuje się z należnym szacunkiem życia dziecka poczętego i to w dwóch wymiarach: zarówno ta ochrona prawna jest niepełna, jak i wykonywanie prawa jest bardzo niedoskonałe, tragicznie niedoskonałe, bo np. sprawa Wiktora na Madalińskiego pokazała rozmiar tej tragedii – podkreślił były Marszałek Sejmu.  – Ja jestem za ochroną życia. W każdej sytuacji, w której jest zagrożone życie dziecka, powinniśmy je brać pod uwagę i powinniśmy je ratować. To jest oczywiste – powiedział.

Odnosząc się do sytuacji, w której mamy do czynienia z zagrożeniem życia matki, Marek Jurek wyjaśnił, że „jest sytuacja dóbr konkurencyjnych, gdzie właściwie nie wchodzi prawo, gdzie po prostu lekarz działa ratując oboje albo podejmując ostatecznie decyzję, konsultując ją z matką”. – To jest stan wyższej konieczności – w każdej sytuacji, kiedy można ratować człowieka, to się go ratuje – powiedział. – Jeżeli mamy do czynienia z sytuacją tragiczną, musimy pomagać każdej osobie. Jeżeli się pozostawia kobiety w sytuacjach dramatycznych to jest to po prostu niedopuszczalne. Jeżeli dziecku się pozwala umrzeć to jest to też niedopuszczalne. Poszukajmy rozwiązań ludzkich po prostu – stwierdził. Zapytany o to, czy jego partia będzie przekonywać PiS do poparcia ustawy obywatelskiej powiedział, że „wszyscy musimy się przekonywać do dobra publicznego”. – Od czasów Cycerona, a nawet dużo wcześniej wiemy, że demokracja to przekonywanie ludzi do tego, co uważamy za słuszne – przypomniał.

Poseł do Parlamentu Europejskiego podkreślił, że „żadnego dziecka nie można dehumanizować”. – Odwróćmy porządek tej debaty, bo ona idzie w złym kierunku – mówię o debacie w kraju. My mówimy o zakazach podczas, gdy najpierw ustalmy – jakie dobro chronimy – a wówczas będziemy się zastanawiali nad koniecznymi środkami ochrony. Jednym z nich jest oczywiście ochrona prawno-karna, ale to jest tylko środek. Najważniejsze jest pytanie – kogo mamy chronić – zaznaczył.

Marek Jurek został zapytany również o ostatni list m.in. byłych Prezydentów RP w sprawie TK. – To jest element tego kryzysu, jaki mamy wokół Trybunału Konstytucyjnego, to jest jego dalsza odsłona. On zabrnął bardzo daleko. Przypomnę, że na początku grudnia ubiegłego roku, czyli prawie już pół roku temu, pokazywałem drogę, jaką z tego kryzysu można wyjść – powiedział. – Dzisiaj jedyną drogą wyjścia z kryzysu nie są listy byłych prezydentów, nie jest spór większości rządowej z opozycją w parlamencie. Jedyną drogą wyjścia z kryzysu jest akcja Prezydenta RP. Jeżeli Prezydent podejmie tą akcję, zacznie szukać sojuszników, rozwiązywać kryzys, cierpliwie mediować – mamy niewielkie światło w tunelu. Jeżeli nie, to ten kryzys będzie się pogłębiał – dodał.

Prezes Prawicy Rzeczypospolitej ocenił także, na ile skuteczny będzie sprzeciw Polski wobec przymusowej relokacji imigrantów nieznanego pochodzenia. – Będzie skuteczny. Ja miałbym obawy, że to się skończy jak z Traktatem Lizbońskim, że najpierw protesty, potem ustępstwa, ale tym razem nie. Dlatego, że tym razem jest tak duży opór w Europie środkowej, że jestem przekonany, że solidarna akcja Polski i innych państw Europy środkowej zapobiegnie tej propozycji – powiedział. Wyjaśnił również, dlaczego ten sprzeciw jest tak konieczny. – Jest to (przymusowa relokacja – przyp.) propozycja szkodliwa dla każdego z naszych państw, ale przede wszystkim propozycja szkodliwa i dla UE i dla uchodźców. Bo uchodźców nie ma aż tylu, jak o tym mowa. Przemycanie, pod pretekstem uchodźstwa wojennego, imigrantów, rozsyłanie imigrantów po Europie, traktowanie tych ludzi przedmiotowo, jest tylko zaognianiem kryzysu imigracyjnego, który w tej chwili mamy – podkreślił.

Na koniec programu poruszono też temat tzw. dużej ustawy medialnej. Marek Jurek wstrzymał się z całościową oceną tej propozycji, uzależniając ją m.in. od ostatecznego składu Rady Mediów Narodowych, jednak przedstawił swoje zastrzeżenia. – Mnie w tym projekcie jedna rzecz dziwi, która odchodzi od takiego paradygmatu, który był obecny w różnych rozwiązaniach prawnych do tej pory, tzn. że ta sześcioosobowa rada(…) ma mieć przewodniczącego powoływanego nie przez Prezydenta RP, ale przez Marszałka Sejmu. Marszałek Sejmu przecież, jak wiadomo, ma pozycję o wiele mniej niezależną od Prezydenta, który ma nieodwołalny mandat pięcioletni i co więcej ma również pewną pozycję w życiu publicznym, oficjalną, nawet po zakończeniu pełnienia mandatu. Pozbawienie Prezydenta tej kompetencji to jest zaskakujący projekt i moim zdaniem niedobry – powiedział w odniesieniu do Rady Mediów Narodowych. Jego zdaniem powinniśmy raczej zwiększać kompetencje Prezydenta RP, a nie je zmniejszać. Stwierdził też, że jego zdaniem nie powinno się umniejszać kompetencji KRRiT „bo ona jest organem konstytucyjnym”. – Dublowanie organów konstytucyjnych przez organy tworzony przez ustawy zwykłe to jest dziwna praktyka. Tym bardziej, jeżeli ma to się wiązać z podważeniem roli Prezydenta RP – podkreślił.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top