Informacje

Warszawa: Manifestacja w obronie życia

Dziś przed Szpitalem Świętej Rodziny w Warszawie miała miejsce manifestacja pro-life. Mija tydzień, od kiedy opinią publiczną wstrząsnęła informacja o zabiegu uznanym przez lekarzy, którzy go dokonali, za aborcję.  Pojawia się jednak pytanie, czy można tak określić sytuację, gdy lekarze pozostawiają bez pomocy medycznej dziecko, które już przyszło na świat.

Fot. Pixabay

Fot. Pixabay

W ubiegłym tygodniu redaktor naczelny Telewizji Republika, Tomasz Terlikowski, przekazał informację o zabiegu dokonanym w nocy z niedzieli na poniedziałek (6/7 marca) w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny w Warszawie. Lekarze placówki mieli dokonać zabójstwa dziecka – tzw. aborcji w 24. tygodniu ciąży, powołując się przy tym na majestat prawa. Biorąc pod uwagę fakt, że u dziecka podejrzewano zespół Downa, rzeczywiście mógłby być to zabieg uznany za legalny. Jednym z trzech przypadków, gdy zabieg ten jest zgodny w regulacją ustawową, jest sytuacja, kiedy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Jednakże aby została spełniona ta przesłanka, należy wziąć pod uwagę również zastrzeżenie, że zabieg przerwania ciąży jest dopuszczalny najpóźniej w jej 21. tygodniu. Mamy więc do czynienia z nielegalną aborcją. Ale to nie wszystko. Jak doniósł red. Terlikowski dziecko miało przyjść na świat żywe, a mimo to lekarze nie udzielili mu niezbędnej pomocy i opieki medycznej. I tutaj mamy już do czynienia ze złamaniem art. 148 § 1 kodeksu karnego, który wymierza sankcję karną za zabicie człowieka. W rozumieniu ustawy, za człowieka uważa się również  dziecko narodzone w wyniku aborcji, zakończonej „niepowodzeniem”.

Głos w sprawie zabiera również prof. Bogdan Chazan, który był do 2014 roku dyrektorem Szpitala im. Świętej Rodziny. Został z tej funkcji niesłusznie usunięty przez prezydent Warszawy, Hannę Gronkiewicz-Waltz, po tym, jak odmówił dokonania aborcji, w wyniku czego dziecko przyszło na świat. Ostatecznie postępowanie karne przeciwko prof. Chazanowi zostało umorzone, gdyż prokuratura uznała, że lekarz nie wypełnił znamion czynu zabronionego.

W macicy matki dziecko też cierpi, dusi się przed urodzeniem. Można powiedzieć, że najpierw dokonano aborcji, a później eutanazji na żywym dziecku – twierdzi prof. Chazan. – Czas naprawdę na inicjatywę całkowitej ochrony życia, a póki nie będzie ona gotowa można podjąć rozwiązania, które zabezpieczą sumienia lekarzy, pielęgniarek i położnych, a także sumienia dyrektorów i ordynatorów szpitali, co jest też bardzo ważne.

Dzisiaj przed Szpitalem im. Św. Rodziny w Warszawie, przy ulicy Madalińskiego, o 16.30 rozpoczęła się pikieta organizowana przez Fundację Pro-Prawo do życia. Na stronie fundacji czytamy:

„Przychodzimy na pikietę po to, aby zaprotestować przeciw bezduszności lekarzy, którzy zamiast dzieci ratować, skazują je na śmierć, ale również po to aby zmusić do działania polityków, którzy są odpowiedzialni za to, że w Polsce istnieje prawo pozwalające skazywać poczęte dzieci na śmierć”.

To, czego dokonano w szpitalu, na czele którego stał – i, mimo oczyszczenia z zarzutów bezprawnego działania, nie został przywrócony na to stanowisko – prof. Chazan, działacz pro-life wstrząsnęło również niektórymi politykami. Piotr Liroy-Marzec z Kukiz’15 złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów:

„Jako Poseł na Sejm RP w dniu wczorajszym poleciłem pracownikom mojego biura poselskiego sprawdzić informacje medialne, zgodnie z którymi w warszawskim szpitalu im. Św. Rodziny przy ul. Madalińskiego 25, nie udzielono pomocy umierającemu dziecku. Według informacji m.in. Telewizji Republika, w nocy z niedzieli na poniedziałek, podczas nieudanego zabiegu aborcji przeprowadzonego w 24. tygodniu ciąży urodziło się żywe niemowlę. Dziecko zaczęło płakać. Jego męczarnie trwały przez ponad godzinę. Personel szpitala podjął decyzję o nieudzieleniu dziecku pomocy. Rzecznik szpitala potwierdził w rozmowie z moim współpracownikiem prawdziwość tych faktów. Dodał jednocześnie, że wszystko „odbyło się zgodnie z procedurami”.

Źródło: telewizjarepublika.pl, wpolityce.pl, fronda.pl

 

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top