Opinie, Analizy i Wywiady

Rządzić, to nie to samo, co „dwa razy obiecać”

Pani Premier Ewa Kopacz raczyła w swojej pożegnalnej przemowie skrytykować Prawo i Sprawiedliwość tworzący nowy rząd, że nie spełnia obietnicy, bowiem ministrem obrony narodowej nie zostanie Jarosław Gowin, a Antoni Macierewicz.

21982283192_d4e10ecdc5_o

Fot. M. Śmiarowski / KPRM

Zaiste, straszna zbrodnia, bo Naród wypatrywał Gowina jako ministra obrony, a wyłonił się on jako minister nauki, a tym od obrony został Macierewicz. Pomijam drobny szczegół, że kilka lat wcześniej Naród wypatrywał Zdrojewskiego jako ministra obrony, a wyłonił się on jako minister kultury. Tymczasem sprawy personalne przy tworzeniu rządu, to kwestie drugorzędne, w istocie wewnętrzne sprawy partii rekomendującej kandydata i większości parlamentarnej wspierającej rząd. Wielokrotnie istotniejsze od tego, który polityk zasiądzie w ministerialnym gabinecie jest to, co ów resort i cały rząd, przy wsparciu parlamentarej większości, realizuje.

Pani Ewa Kopacz w swoim pożegnalnym przemówieniu uznała roszadę personalną za coś strasznego, jak zatem mamy oceniać obietnice wyborcze jej własnego obozu politycznego w sprawach wielokrotnie ważniejszych, niż zamiana personalna na jednym ministerialnym stołku? Przypomnijmy zatem wyborcze obietnice Platformy Obywatelskiej, które nie dość, że nie zostały spełnione, to większość z nich nawet nie została zgłoszona w formie projektów ustaw: wprowadzenie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (do Sejmu), likwidacja Senatu, reforma KRUS, obniżenie podatków, podatki 3 x 15%, powrót do niższych stawek VAT, odpolitycznienie administracji, zmniejszenie biurokracji, walka z korupcją, „tanie państwo” (zmniejszenie administracji i ograniczenie przywilejów władzy), obniżenie kosztów pracy… i wiele, wiele innych.

Dla Ewy Kopacz „niespełniona obietnica”, to powierzenie politykowi, za jego pełną aprobatą, innego resortu niż wcześniej zapowiedziany, ale świadczy to tylko o wątpliwej klasie i swoistej amnezji Pani Premier w ostatnich godzinach jej urzędowania. I tu widzimy różnicę w podejściu do polityki osób poważnych od podejścia amatorów cygar, ośmiorniczek i markowego wina, którzy twierdzą – co słyszeliśmy na taśmach prawdy – że ”dwa razy obiecać, to jak raz dotrzymać” oraz, że ”obietnice polityczne wiążą tylko tych, którzy w nie wierzą”.

Okazuje się, że Platforma Obywatelska nie wierzyła we własne obietnice ani w 2007, ani w 2011 roku, a jedynie „dwa razy obiecywała”.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top