Opinie, Analizy i Wywiady

Jaki system wyborczy dla Polski?

Wczoraj w siedzibie stowarzyszenia KoLiber odbyła się współorganizowana przez nasz portal debata: „JOW – za czy przeciw?”. Stała się ona punktem wyjścia do głębszej dyskusji na temat stanu polskiego państwa czy demokracji. Na pewno wszystkie poruszone tematy nie zostały wyczerpane, ale można ją potraktować jako pewne pierwsze przetarcie przed dyskusją nad drogami rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, jaka została rozpoczęta w związku ze zbliżającym się referendum oraz wyborami parlamentarnymi.

Zacięta dyskusja zwolenników JOW z przeciwnikami.

Zacięta dyskusja zwolenników JOW z przeciwnikami.

Jako pierwszy głos w debacie zabrał Paweł Tanajno z Demoracji Bezpośredniej, który nigdy nie ukrywał, że jest zwolennikiem wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych. Były kandydat na prezydenta podkreślił, że choć przeciwnicy JOW zarzucają, że ich wprowadzenie doprowadzi do zaistnienia systemu dwupartyjnego to w praktyce przy obecnym systemie proporcjonalnym już tak jest. – Lewicy w Polsce już nie ma. Gdyby nie Paweł Kukiz to PO i PiS zagospodarowały by właściwie całą scenę polityczną – stwierdził. Jego zdaniem jedynym sposobem na wyrwanie się z dwupartyjności są właśnie JOW-y. Tanajno argumentował, że w krajach, gdzie jednomandatowy system obowiązuje, partie są tworzone oddolnie, a kandydaci nie oglądają się na partyjnych liderów. Jego zdaniem dopiero w „systemie jowowskim” zyskują sens wszystkie dyskusje. – W tej chwili to jest cyrk i szopka, bo wszystko jest wcześniej ustalone – podkreślił.

Jan Artymowski ze Stronnictwa Demokratycznego, który jest natomiast zwolennikiem inicjatywy Wyborów Prawdziwie Proporcjonalnych, powiedział, że dla niego ważne jest, aby parlament odzwierciedlał poglądy narodu. Odwołał się tutaj do Konstytucji RP, która mówi, że naród wybiera swoich przedstawicieli. – Parlament jest w każdej demokracji reprezentantem narodu i o to chodzi, żeby był reprezentantem narodu, a nie żeby był reprezentantem części narodu, która głosuje na jedną partię i części narodu, która głosuje na drugą partię – podkreślił. – Nie chcę, żeby w Polsce parlament reprezentował wyborców Platformy, którzy mieszkają w Polsce północno-zachodniej i wyborców PiS-u, którzy mieszkają w Polsce południowo-wschodniej – stwierdził. Jego zdaniem parlament powinien „reprezentować możliwie szeroką gamę opinii w społeczeństwie”.

Tomasz Miller z Prawicy Rzeczypospolitej podkreślił, że reprezentowana przez niego partia od początku swojego istnienie uważa, że JOW są systemem „na pewno dużo lepszym niż obecny”. Polemizując z Janem Artymowskim stwierdził, że „w tym momencie naród ma reprezentantów szefów partyjnych, a nie swoich reprezentantów”. Podkreślił, że w systemie jednomandatowym „każdy, kto ma ochotę, może wystartować w wyborach”. Jego zdaniem w dłuższej perspektywie po wprowadzeniu JOW „nie grozi nam system dwupartyjny”, choć nie wykluczył, że może się tak stać na samym początku, zaraz po wprowadzeniu nowej ordynacji ze względu na przyzwyczajenie wyborców do dominacji dwóch głównych partii.

Robert Banasiuk z partii „Biało-Czerwoni” podkreślił, że jego zdaniem JOW będą prowadzić do dwupartyjności, a także ilość mandatów nie będzie proporcjonalna do poparcia społecznego dla poszczególnych ugrupowań. – Partia, która uzyskałaby około 40%, w tym przeliczeniu zdobywa 2/3 mandatów, co nie jest wprost proporcjonalne – powiedział. Kolejnym argumentem przeciw JOW, który wymienił Banasiuk jest to, że wyborcy mniejszych partii nie mieliby swoich reprezentantów w parlamencie. Jego zdaniem nie jest wcale tak pewne, że w wypadku wprowadzenia JOW będziemy głosować na osoby, które dobrze znamy. Jak stwierdził – bardzo prawdopodobne, że zwyciężać będą osoby rozpoznawalne z dużych partii, albo celebryci. Banasiuk wyraził swoje poparcie dla pomysłu nazywanego Wybory Prawdziwie Proporcjonalne, gdzie mamy do czynienia z 16 okręgami odpowiadającymi województwom.

Mariusz Patey z Instytutu im. Romana Rybarskiego zaznaczył, że są kraje mające system proporcjonalny, które są dobre zarządzane, ale także takie, które są źle zarządzane. Jego zdaniem problemem nie jest ordynacja wyborcza, a przeczyny złego stanu rzeczy w Polsce tkwią znacznie głębiej. – W Polsce jest problem z cyrkulacją elit – podkreślił. – Zmieniają się etykiety partyjne, ale bardzo często ci sami ludzie są latami w tej polityce i budują swoje prywatne ścieżki karier nie dbając o nas – dodał. Jego zdaniem problemem polskiego społeczeństwa jest brak edukacji obywatelskiej. – Nasi wyborcy nie są do końca świadomi swoich praw, ale też i obowiązków. Stawiają bardzo nisko poprzeczkę, zwłasza jeżeli chodzi o kwestie etyczne, swoim przedstawicielom – stwierdził. Jego zdaniem negatywny wpływ mają również media, które – jak powiedział – w 80% mają właścicieli, których poglądy uderzają w fundamenty cywilizacji łacińskiej. Kolejnym problemem, który wymienił, jest obecny system finansowania partii politycznych, który „wyklucza nowe inicjatywy”. Zaznaczył również, że wyborca nie ma dobrego dostępu do szczegółowych informacji o kandydacie, jak np. biografia, a więc jest skazany na opakowanie, które jest mu serwowane przez media, czy specjalistów od marketingu.

Prezes Unii Polityki Realnej Bartosz Józwiak podkreślił, że jego partia jako jedna z pierwszych, o ile nie pierwsza podjęła, już w latach 90. temat JOW. Przytoczył projekt wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych wzorowanych na systemie francuskim, postulowany wtedy przez Stanisława Michalkiewicza. Józwiak zaznaczył, że są różne systemy jednomandatowe i warto się zastanowić, którą drogę wybrać w Polsce. Jego zdaniem „nie ma bardziej patologicznego systemu niż ten, który obecnie funkcjonuje”, a więc wszystko – również JOW – będzie od niego lepsze. Józwiak podkreślił, że dzięki JOW-om to ludzie decydują, kto jest ich reprezentantem, a nie partie polityczne. Stwierdził, że będzie można bardziej bezpośrednio rozliczać polityków i to oni będą się martwić tym, aby do ludzi dotrzeć. Zaznaczył, że JOW nie są „remedium na całe zło” i wskazał na potrzebę zniesienia państwowego finansowania partii politycznych, aby przełamać dominację obecnego duopolu. – JOW-y tak, jak najbardziej, ale w przemyślanym pakiecie rozwiązań – podkreślił. Wskazał na potrzebę położenia nacisku na bezpośredni kontakt z wyborcami zamiast kosztownych kampanii bilboardowych. Jego zdaniem ważnym elementem zmian w systemie wyborczym byłaby możliwość odwoływania w trakcie kadencji posła, który się nie sprawdził.

Paweł Skotarek z Ruchu Kukiza podkreślił, że jego zdaniem nie można od ordynacji jednomandatowej „przykładać naszych przyzwyczajeń z ordynacji proporcjonalnej”. Odnosząc się do wypowiedzi Mariusza Pateya stwierdził, że w Polsce potrzeba „nowego mechanizmu wyłaniania elit”. – Potrzebujemy nowych elit – podkreślił. Jego zdaniem najważniejszym w ordynacji JOW jest „przywrócenie obywatelom biernego prawa wyborczego”. Jak powiedział – obecnie bierne prawo wyborcze mają prezesi partii i to zakłóca proces wymiany elit. Zaznaczył, że reforma ordynacji jest „komplementarna z radykalną zmianą zasad finansowania partii politycznych”. Podobnie jak Bartosz Józwiak, stwierdził, że JOW-y muszą być wprowadzone razem z pakietem innych rozwiązań. Odnosząc się do zarzutów rzucanych w stronę JOW powiedział, że rzeczywiście system ten prowadzi do powstania duopolu partyjnego, ale „nie można przykładać do tego obecnej miary” i podkreślił, że scena polityczna będzie wyglądała całkiem inaczej, a posłowie będą mieli inne relacje z wyborcami i liderami swoich partii politycznych. Zgodził się też z tym, że przez JOW zmniejszy się reprezentatywność środowisk w Sejmie, ale jego zdaniem można to postrzegać i jako wadę i jako zaletę, bo będzie to prowadzić do „konsolidacji środowisk wokoł lokalnych liderów, którzy będą zabiegać o poparcie w swoim okręgu”.

W drugiej części debaty miała miejsce dyskusja uczestników debaty, a także zebranych w sali widzów. Padały różne argumenty zarówno ze strony zwolenników JOW, jak i przeciwników. Często z obu stron barykady padały przeciwstawne refleksje, np. zwolennicy JOW stwierdzili, że dzięki nim dojdzie do wymiany elit politycznych, natomiast przeciwnicy, że wręcz do zabetonowania i będzie dochodzić do przypadków, kiedy osoby będą pełnić w swoim okręgu funkcję posła dożywotnio. Dyskusja była na tyle zacięta, że przedłużyła się niemal dwukrotnie w stosunku do wcześniej zakładanej długości. Tych, którzy przegapili debatę na żywo, zachęcamy do jej obejrzenia. Na pewno debata nie zamyka dyskusji na temat systemu wyborczego w Polsce.

Komentarze - Facebook

To Top