Opinie, Analizy i Wywiady

Montaż Putina?

Od rozpoczęcia agresji Rosji na Ukrainę zastanawiam się, z jakiego powodu „cywilizowany” i „postępowy” świat toleruje zbrodnie czynione przez Europejczyków na terenie Europy? Dlaczego „cywilizowany” i „postępowy” świat toleruje zbrojny najazd jednego europejskiego państwa na drugie europejskie państwo? Mało tego – międzynarodowe gremia powołane do reagowania na niezgodne z prawem międzynarodowym, konwencjami oraz prawami człowieka działania, milczą lub reagują opieszale.

Foto: Remy Steinegger/Flickr

Foto: Remy Steinegger/Flickr

Działania polegające na nałożeniu sankcji międzynarodowych na Rosję oraz wybiórcze wskazanie oligarchów, którzy nie będą wpuszczani na teren Unii Europejskiej, to ruch we właściwym kierunku, ale spóźniony, zbyt płytki i niespójny. Tego typu sankcje nie będą skuteczne, jeśli cały cywilizowany świat solidarnie się do nich włączy. Mamy jednak do czynienia nie tylko z działaniami wybiórczymi i nieskoordynowanymi, ale z wykorzystywaniem nakładanych sankcji do zawierania bilateralnych umów handlowych, które służą wyłącznie stronom kontraktu z jednoczesnym niweczeniem działań gremiów międzynarodowych, co nie spotyka się z powszechnym potępieniem.

Podobnie, jak w sferze ekonomicznej, jest w sferze politycznej. Nie widać aktywności osób i instytucji powołanych do reprezentowania Unii Europejskiej na zewnątrz w osobie Wysokiej przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, pani Mogherini, czy „króla Europy” Donalda Tuska. Mamy za to do czynienia z nadaktywnością niektórych przywódców państw, którzy uzurpują sobie prawo nie tylko do reprezentowania Unii Europejskiej w rozmowach między Rosją a Ukrainą, ale nawet do sankcjonowania podziału niepodległego państwa i przyłączenia części jego terytorium do terytorium agresora.

Gremia międzynarodowe oraz niektóre głowy państw charakteryzuje postawa polegająca na krytykowaniu agresora i stojącego na jego czele Władymira Putina z jednoczesnym tolerowaniem i honorowaniem go na rozmaitych szczytach i imprezach typu szczyty ekonomiczne i polityczne czy imprezy kulturalne i sportowe (np. finały Mistrzostw Świata w piłce nożnej). Takie zachowanie, to nie tylko dowód na brak wiarygodności, ale na faktyczne przyzwolenie do dokonywania agresji, aneksji terytorialnej oraz popełniania zbrodni i grabieży przez państwo kierowane przez tolerowanego przywódcę.

Jednoznacznie zbrodnicze działania Rosji, polegające na wkroczeniu uzbrojonych oddziałów wojska na teren Ukrainy, ostrzeliwaniu z broni palnej obiektów wojskowych i cywilnych, zabijaniu żołnierzy (i osób cywilnych), porywaniu i torturowaniu żołnierzy (oraz osób cywilnych), niszczeniu i zagrabianiu mienia, nie tylko nie spotkały się z właściwą reakcją międzynarodowej opinii publicznej, ale nawet nie zostały nazwane adekwatnie do swojego charakteru: wojna nie jest  nazwana wojną, agresja agresją, zbrodnia zbrodnią, grabież grabieżą, a tortury torturami, a jeśli takie określenia padają, to jest to tylko artykułowanie słów, za którymi nie idzie nic lub prawie nic.

W zamian pojawiają się określenia fałszujące rzeczywistość, takie jak „separatyści”. Określenie to pasuje w omawianej sytuacji jak pięść do oka, bo „separatysta” to, według słownika języka polskiego, „członek grupy etnicznej, religijnej lub politycznej dążącej do wyodrębnienia się z większej całości polityczno-społecznej”. Słowem – separatystą w omawianym przypadku mógłby być Ukrainiec lub mieszkający na Ukrainie Rosjanin, a nie żołnierz regularnej lub najemnej formacji, który, powodowany jakąś motywacją, z zewnątrz zbrojnie na Ukrainę napada. Komu zatem zależy na fałszowaniu pojęć i dlaczego takie werbalne manipulacje udają się?

W pierwszym zdaniu niniejszego tekstu wyraziłem zdziwienie tolerowaniem zbrodni i grabieży dokonywanych na terenie Europy w XXI wieku. Do przemyśleń w tej kwestii skłania mnie kilka przesłanek. Władymir Putin swoje zawodowe i polityczne szlify zdobywał w Komitecie Bezpieczeństwa Państwowego, w skrócie KGB, a organizacja ta, oraz następująca po niej Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB), w swoich długoletnich działaniach kierowały się kłamstwem, manipulacją, szantażem, zabójstwami, a wsparciem tych działań zawsze towarzyszyła manipulacja międzynarodową opinią publiczną za pomocą propagandy, agentury w mediach (agenci, agenci wpływu, tzw. „pożyteczni idioci”) oraz agenturą ulokowaną w gremiach decyzyjnych innych państw.

Czy teraz jest inaczej? Czy publicyści z Francji, Niemiec, Polski, politycy tych i innych państw, pisarze i artyści, nie dostrzegają zbrodni, nie rozróżniają agresora od ofiary, nie widzą kłamstw i manipulacji, przez przypadek lub w dobrej wierze używają słowa niezgodnie z ich sensem i znaczeniem?

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top