Opinie, Analizy i Wywiady

Preludium do Stanu Wojennego, czyli z czym kojarzą mi się nocne zajścia w PKW

Fot. Facebook.com/popieramBrauna

Grzegorz Braun, Ewa Stankiewicz i inne osoby również zostały zaproszone do urzędu. Zaproszenie zakończyło się interwencją Policji, podobnie jak to sprzed 33 lat, tyle tylko, że Policja nazywała się wówczas Milicją. Komentarze medialne mówiły wówczas o warchołach, którzy naruszają reformującą się demokrację ludową.

Na początek przypomnę wydarzenie z okresu „karnawału Solidarności”, opisane w Wikipedii: Tzw. prowokacja bydgoska to pobicie działaczy NSZZ Solidarność podczas sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej w dniu 19 marca 1981 roku w Bydgoszczy. Było to jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń, do których doszło w czasie tzw. karnawału Solidarności, czyli w okresie między sierpniem 1980 a wprowadzeniem stanu wojennego w grudniu 1981 r.

Do zdarzenia doszło podczas sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy, w której brał udział wicepremier Stanisław Mach, a jako zaproszeni goście przybyli przedstawiciele bydgoskiej Solidarności z szefem regionu Janem Rulewskim na czele. Jednak jak dokładnie doszło do pobicia działaczy Solidarności przez funkcjonariuszy MO na sali obrad bydgoskiej WRN, do dziś właściwie nie wiadomo.

Dlaczego „prowokacja bydgoska” przypomniała mi się właśnie teraz? Grzegorz Braun, Ewa Stankiewicz i inne osoby również zostały zaproszone do urzędu. Zaproszenie zakończyło się interwencją Policji, podobnie jak to sprzed 33lat, tyle tylko, że Policja nazywała się wówczas Milicją. Komentarze medialne mówiły wówczas o warchołach, którzy naruszają reformującą się demokrację ludową.

Istotną różnicą w stosunku do Bydgoszczy, było zatrzymanie przez Policję, w pomieszczeniach PKW, dwóch dziennikarzy, którzy relacjonowali zajścia. Zapewne dlatego, że podczas sesji WRN, żadnych dziennikarzy, którzy robili zdjęcia, albo filmowali, nie było. Przyszło mi do głowy, że przemoc władzy boi się prawdy. Dziennikarze PAP i TV Republika nie zostali zatrzymani przypadkowo, ani przez głupotę. Władza dała środowisku wyraźny sygnał, że niekontrolowane relacje nie będą tolerowane. Dziennikarze reżimowi przyjęli to ze zrozumieniem.

Prowokacja bydgoska zakończyła się tymczasową ugodą między solidarnościowymi realistami kierowanymi przez Wałęsę, a partyjnymi reformatorami kierowanymi przez Jaruzelskiego. Czym zakończy się prowokacja warszawska, jeszcze nie wiemy.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top