Opinie, Analizy i Wywiady

Odmęty szaleństwa

Fot. Laurine Depta

Trochę niepostrzeżenie w czwartek pojawił się komunikat, że Bronisław Komorowski uważa, że całe zamieszanie ze zliczaniem głosów każe myśleć o zmianie Kodeksu Wyborczego. Wspomniał  o wprowadzeniu kadencyjności i rotacyjności składu PKW. Gdyby zmiany poszły w stronę postulowaną przez protestujących pod PKW, można byłoby być optymistą, ale jeśli do tych zmian zabiera się Bronisław Komorowski to lepiej zachować ostrożność a nie być niepoprawnym optymistą.

Minął tydzień od wyborów samorządowych. Wyniki oficjalne dopiero co zostały ogłoszone. Wprawiają one w osłupienie. 87% ankietowanych jest za powtórzeniem wyborów (co jest dość dziwne w przypadku tak wysokiego wyniku PSL). Dochodzi do niespotykanych sojuszy takich jak między PiS a SLD w celu znalezienia rozwiązania dla tej patowej sytuacji. Dochodzi także to bezprecedensowych zatrzymań, jak niedawny areszt dla kilku dziennikarzy relacjonujących okupację PKW. Komu to może służyć? Marna reputacja Polski po tej kompromitacji sięga już dna. Beneficjenta tego naszego bałaganu naprawdę nietrudno wskazać. Na Kremlu szampan już na pewno się leje. Ale czy tylko Władimir Putin może się cieszyć z naszej kompromitacji?

Trochę niepostrzeżenie w czwartek pojawił się komunikat, że Bronisław Komorowski uważa, że całe zamieszanie ze zliczaniem głosów każe myśleć o zmianie Kodeksu Wyborczego. Prezydent uważa, że zmiany powinny iść w kierunku wprowadzenia kadencyjności i rotacyjności składu PKW oraz usprawnienia nadzoru nad Krajowym Biurem Wyborczym. Tak mówi oficjalnie. PO już nie raz majstrowało przy ordynacji wyborczej. Swego czasu głośno było np. o zakazie billboardów wyborczych czy płatnych spotów. W przyszłym roku czekają nas dwa arcyważne głosowania. Już dziś wiadomo, że przez kompromitację PKW frekwencja w obydwu głosowaniach może być niska. Z takiego faktu teoretycznie powinien cieszyć się PiS, który posiada najbardziej zdyscyplinowany elektorat, ale co się stanie gdyby wprowadzono np. głosowanie przez Internet? Bronisław Komorowski może taką propozycję argumentować tym, że takie udogodnienie w głosowaniach występuje już w wielu krajach, na czele z USA. Musimy jednak pamiętać, że obecne liczenie głosów zostało też obsłużone przez system komputerowy. System, który jest dziełem firmy, która jako jedyna stanęła do przetargu na zlecenie PKW. Nieprawidłowości przy tym postępowaniu bada już Najwyższa Izba Kontroli. Dlaczego tylko jedna firma stanęła do przetargu? Jaką możemy mieć pewność, że gdyby wprowadzono możliwość głosowania przez Internet to przetargu stanęłoby więcej firm, a wygrałaby firma z najlepszą ofertą? Odpowiedź jest chyba  oczywista – nie możemy mieć absolutnie żadnej pewności.

Jak już wspomniałem Bronisław Komorowski mówiąc o zmianach w kodeksie nie wspominał o głosowaniu internetowym, a o wprowadzenia kadencyjności i rotacyjności składu PKW. Nie od dziś wiemy jednak, że często przy okazji przegłosowywania jak najbardziej słusznych idei, do danej ustawy przemyca się jakieś niepożądane treści. Idealnym przykładem jest tu chociażby ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Kto o zdrowych zmysłach byłby przeciw takiej ustawie? Jednak za przemoc ta ustawa uznaje też narzucanie poglądów, krytykowanie zachowań seksualnych oraz ograniczanie kontaktów. Takie zapisy mogą prowadzić do poważnych nadużyć. Mogą zdarzyć się przecież sytuacje, kiedy to zbuntowany nastolatek będzie donosił na swoich rodziców.

Ostatnio w kilku miastach odbyły się demonstracje ludzi domagających się powtórzenia wyborów. Nie jestem zwolennikiem tej powtórki, bo w tak krótkim czasie PKW nie wyrobi się z kompletną reorganizacją sposobu swojego działania. Jednak kilka pomysłów demonstrantów jest godnych uwagi: numeracja kart do głosowania, nie zakreślanie, tylko zaklejanie kratki przy wybranym kandydacie… Gdyby w tę stronę poszły zmiany w Kodeksie Wyborczym, można byłoby być optymistą, ale jeśli do tych zmian zabiera się Bronisław Komorowski to lepiej zachować ostrożność a nie być niepoprawnym optymistą.

Komentarze - Facebook

Komentarze
To Top